NUDA ROZWIJA

IMG_1822Uwaga, skup się! Mam dla Ciebie zadanie. Wymień przynajmniej 5 zastosowań dla cegły, innych niż kontekst budowlany. Liczę do 3 a potem Ty wymieniasz je ciurkiem!

Ile masz w zanadrzu? Trzy? Pięć? Dziesięć? A może jeszcze więcej? Jeśli wymieniłaś więcej niż dziesięć mam pewność, że w dzieciństwie nie raz i nie dwa nudziłaś się potwornie. Nuda najpierw Cię frustrowała, dezorientowała, by w rezultacie doprowadzić Cię do pomysłów i rozwiązań, na które w żadnych innych okolicznościach byś nie wpadła.

No właśnie, pamiętasz jeszcze swoje dzieciństwo? Sielskie anielskie zbijanie bąków na trzepaku? Albo leżenie i obserwowanie pędzących po niebie chmur? Na pewno grzebałaś w ziemi patykiem, z nudów. Ależ to było fascynujące siedzieć, nic nie robić a jednocześnie robić tak wiele! Przecież patykiem zawsze tak naprawdę coś rysowałaś. Rysowałaś, zacierałaś butem, żeby znów rysować. Ktoś pytał co to za twór, odpowiadałaś, dopracowywałaś rysunek. Jeśli nie lubiłaś rysować pewnie knułaś coś niedobrego, co zwiastowało burę od mamy. Knułaś, układałaś niecny plan swojego podstępu. Opracowywałaś strategię. Zarażałaś nią kolegów. Bardzo powoli, ale życie toczyło się naprzód. Czasem pędziło, innym razem zwalniało, ale było Ci dobrze z samą sobą. Wiedziałaś, że zawsze coś wykombinujesz, żeby się nie nudzić.

Jak więc nasze dzieci mają się z nami równać? Jak mają rozwijać swoją kreatywność skoro nie pozwalamy im na doświadczenie nudy. Żyjemy w świecie, który wymusza na nich stan ciągłej aktywności. Taka wszechobecna presja na bycie ciągle zajętym. Uważamy, że dzięki temu stajemy się bardziej twórczy, podczas gdy tak naprawdę dzień zaplanowany z góry co do minuty jest odtwórczy do granic możliwości. Nie ma w nim miejsca na realizację siebie, własnych potrzeb i zainteresowań. Człowiek nie konfrontujący się z frustracją wynikającą z nudy nie ma szans na budowanie własnej osobowości, bo niby kiedy ma się nad czymkolwiek zastanowić? W drodze z zajęć na zajęcia? W biegu, w locie? Wciąż mamy zajętą głowę i nie mamy czasu na myślenie niczym nieokreślone i nieskrępowane. Narzucamy dziecku rytm, planujemy każdą chwilę podczas gdy sami marzymy o tym, żeby świat zwolnił.

Nie zawsze trzeba coś robić. Nie wszystko musi być przemyślane i stymulujące. Czasem trzeba zwyczajnie ponudzić się z samym sobą, żeby odkryć coś nowego. To trochę jak pędzący pociąg – widoki są piękne, ale nie jesteśmy w stanie się nimi nacieszyć bo przewijają się zbyt szybko. W pełni cieszymy się widokiem, który możemy ogarnąć wzrokiem. Który jesteśmy w stanie przetworzyć i zapamiętać.

Nuda frustruje. I bardzo dobrze. To najprostsza metoda ćwiczenia charakteru. Prosta i nieszkodliwa. Nuda powoduje też zagubienie. Należy jednak pamiętać że taka forma zagubienia pobudza w dziecku decyzyjność. Nagle samo mierzy się z otoczeniem, oswaja, ogląda je, przetwarza i podejmuje decyzję co zamierza robić i jak zamierza swój czas zagospodarować. Takie zwyczajne chwile budują w dziecku kreatywność i pewność siebie.

JAK MIEĆ NUDZĘ POD KONTROLĄ?

Nuda jest stanem twórczym, ale tylko wtedy gdy sprzyjają jej okoliczności. Łatwo jest zwalczyć ją włączeniem telewizora, ale to droga donikąd. Telewizor nie pobudzi naszego umysłu do pracy, lecz go przytępi. Tak naprawdę nuda zostanie zastąpiona marazem. Nie tędy droga.

Jak się nudzić to na całego i mądrze! Bez telewizora, komputera, komórki. Za to z poduszkami, kocem czyli potencjałem świetnej przygody napędzanej wyobraźnią. Boisz się nudy swojego dziecka? To zacznij oswajać ją razem z nim. Pokaż kilka prostych zabaw, takich w rytmie ‚slow’. Zbuduj namiot. Zaproś do niego pokojowe misie a sama powoli się wycofaj. Za drugim, trzecim, piątym razem koc sam zamieni się w latający dywan, albo indiańskie tipi. Kreatywność rodzi się z czasem.

Jak jeszcze możesz pomóc swojemu dziecku oswoić nudę? Warto pokazać, że nudę najfajniej zwalcza się w grupie. Zorganizuj spotkanie, na które nie zaprosisz clowna, tańczących słoni ani Pana na szczudłach tylko klocki, dywan i zaserwujesz lemoniadę. Wiem, istnieje obawa, że wszystkie koleżanki i koledzy będą na zajęciach dodatkowych, ale próbuj. W takich spokojnych, domowych, „nudnych” okolicznościach nawiązują się pierwsze przyjaźnie.

Najważniejsze to  zrozumieć, że nuda jest potrzebna i twórcza. Tym ważniejsze jest by mieć na nią pomysł. Dzięki temu stanie się narzędziem a nie smutną rzeczywistością dla naszych dzieci.

Od czego wyszłyśmy? Od zastosowań na cegłę. Czekam na Wasze pomysły w komentarzach!
To jak, idziemy się ponudzić?