JAK STYMULOWAĆ INACZEJ.

DSC02956

Ostatnio mieliśmy książkowy regres. Wina leżała po środku. Brak nowych tytułów znudził rodziców a brak radości w oczach Hani nie motywował do spontanicznego chwytania za książkę. Po tygodniu czytelniczego leniuchowania stwierdziłam, że musimy stworzyć coś nowego. Coś co chwilowo zainteresuje Hanię intensywniej a nam sprawi większą satysfakcję.

Na pewno każdego dnia staracie się rozmawiać z dzieckiem. Na pewno próbowaliście już rysowania. A co powiecie na połączenie tych dwóch czynności?
Nigdy nie miałam zdolności plastycznych, ale kogo to obchodzi? Skoro mogę tańczyć na zajęciach dla dzieci udając małpę to mogę też rysować bez wstydu i uszczerbku na samoocenie. Wygrzebałam kredki, karton i zaczęłam przygodę z naszym nowym rodzinnym hobby. Pomysł na bajkę trzeba mieć, a bądźmy szczerzy nie każdy jest bajarzem. Jeśli więc wena nie nadchodzi – weź ją podstępem. Nie ma nic prostszego i bardziej rozwijającego niż opowieść o codzienności. Jeśli właśnie zjedliście śniadanie opowiedz o każdej wykonanej przy tej okazji czynności JEDNOCZEŚNIE starając się ją zilustrować.
To co powstaje podczas naszych seansów można skwitować jako rodzinną terapię śmiechem. Hania śmieje się, bo tak już ma. Ja śmieję się z jej minek i z zaraźliwego śmiechu. A K. pęka ze śmiechu kiedy spogląda na dzieło wychodzące spod mojej kredki.

O TO CAŁY JEST AMBARAS, ŻEBY DWOJE CHCIAŁO NA RAZ

Autentycznie zawsze czerpiemy z ‚rysobajek’ wspólną przyjemność. Hania patrzy zafascynowana na Mamusine zwierzątka, autka, domki czy tramwaje i czeka co nowego pojawi się na kartonie. Za pierwszym razem myślałam, że to efekt nowości, za drugim pomyślałam, że nieźle rysuję, ale za trzecim i kolejnym stwierdziłam, że to fenomenalnie prosta zabawa i muszę Wam o niej opowiedzieć!

Spełnia wiele niezwykle istotnych dla mnie aspektów:

1. Czas spędzamy bez wspomagania się sprzętami elektronicznymi
2. Uczymy się rozmawiać o codzienności |patrząc przyszłościowo mam nadzieję, że wyrobi to w Hani umiejętność płynnego i merytorycznego opowiadania |
3. Wpływa na rozwój słownictwa
4. Pokazuje, że rysowanie to fajna zabawa


Jeśli czujesz, że nie podołasz zadaniu bo przerasta Cię Twój własny talent plastyczny jest na to jedno rozwiązanie|skrajni przeciwnicy tabletów i urządzeń mobilnych zaraz mnie zlinczują|. Rozwiązanie zaczerpnęłam ze Szkoły Krakowskiej |to, że Hania rozwija się prawidłowo nie wyklucza czerpania z wielu metod stymulujących rozwój dziecka |, której styl pracy z dzieckiem inspiruje mnie do szukania nowych ‚codziennych zabaw’. Zaręczam – metody Szkoły Krakowskiej fantastycznie usprawniają komunikację, uczą opisywania świata oraz wpływają na budowanie tożsamości dziecka.

Ale do rzeczy. Jako zakochana w dziecku Mama każdego dnia wykonujesz na pewno setki zdjęć. Wykonaj więc od czasu do czasu 5 razy więcej, ale wykorzystaj je 10 razy bardziej efektywnie. Podam przykład. Tata wychodzi do pracy. Wychodząc wykonuje rutynowe czynności. Robi kanapkę. Pakuje kanapkę do torby. Wkłada portfel i telefon do kurtki. Całuje dziecko na ‚do widzenia’. Otwiera drzwi. Zamyka drzwi. Podchodzi do samochodu. Wsiada do samochodu. Rusza. Otwiera bramę. Zamyka bramę. Odjeżdża. A Wy jak paparazzi podążacie za nim z aparatem. Uwieczniacie każdą czynność na zdjęciu, żeby wieczorem obejrzeć zdjęcia wspólnie opowiadając o każdym z nich z osobna. Historia buduje się sama. Dziecko coraz lepiej rozumie otaczający je świat.

Na koniec, dla wytrwałych załączam nasze rysunki z dziś. Tylko błagam, nie każcie mi tłumaczyć co autor miał na myśli!

 1 2 3 4 5

 

 

  • http://aureliowoczyliksiazkowo.pl Hordubal

    Spokojnie.Ja doskonale rozumiem Waszą wizję :)

    • http://fleximama.pl/ Malg.Zdzieblowska

      Uffff;) fajnie wiedzieć, że ktoś patrzy w podobny sposób!