YOU IS SMART. YOU IS KIND. YOU IS IMPORTANT.

you-is-kind

Każdy ma w życiu miejsce, wydarzenie, rozmowę, która coś w nim zmieniła. Już nigdy po niej nie jest tym kim był dotychczas. W dobrym amerykańskim filmie, o dobrej fabule pojawia się jeszcze lepsza scena. Scena, dzięki której nauczyłam się każdego dnia powtarzać swojemu dziecku najprostsze sformułowania. I ufam, że prostota przekazu ukrytego w tych trzech określeniach ma znacznie większą siłę niż można z pozoru wnioskować.

 

Jesteś bystra. Jesteś dobra. Jesteś ważna.

Skoro teraz, dziś, jestem dla dziecka autorytetem i wyrocznią to wykorzystam ten stan. Przekażę jej to co najważniejsze. Teraz, kiedy jeszcze każde moje słowo jest niepodważalne i bezdyskusyjnie akceptowane. Powiem jej, że jest wyjątkowa i wielka. Niezastąpiona. Mądra. Bystra. Że jest dobrym człowiekiem.

Czy kiedykolwiek mam wątpliwość wypowiadając te słowa? Czy boję się, że ją nimi zepsuję? Nie. Bo kto ma jej powiedzieć, że jest wyjątkowa jeśli nie jej własna matka? Co złego w budowaniu zarówno więzi między nami, jak i poczucia własnej wyjątkowości i odrębności u dziecka.

Spróbuj przypomnieć sobie ostatnie 5 sytuacji, które zaobserwowałaś poza swoim domem, odnoszących się do relacji matka – dziecko. Ile było w nich strofowania. Zakazów. Nakazów. I uwag. A ile czystej rozmowy. Lub lepiej: pozytywnego przekazu. Motywującego. Znasz odpowiedź: jest gorzej niż byś tego chciała.

Poczucie akceptacji, miłości i uwielbienia nie niszczy. To, że nie krytykujesz i nie porównujesz do innych nie sprawi, że dziecko nie nauczy się zdrowego dystansu do świata. Sprawi tylko, że poczuje się na nim pewniej. Sprawi, że nawet jeśli ten świat dzikiego kapitalizmu zawróci mu w głowie, obedrze ze złudzeń, przeżuje i wypluje to ono wstanie i przypomni sobie Twoje słowa. Wstanie, otrzepie się i pójdzie dalej. Pozbawione fundamentu wiary w siebie może kiedyś utknąć a Ciebie może wtedy zabraknąć.

To takie proste…