NIGDY NIE RÓB TEGO SAMA.

poród

Pamiętasz swój poród? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym co byś zmieniła?
Na co byś się lepiej przygotowała?
Ja nie zmieniłabym nic (z rzeczy, na które miałam realny wpływ). Jakkolwiek nieprawdopodobnie brzmią te słowa w ustach matki, która rodziła 17 godzin bez znieczulenia a po porodzie musiała się miesiąc rehabilitować.

Warto dojść do tego co spowodowało o tym, że najbardziej traumatyczne przeżycie było dla mnie jednocześnie najbardziej niezapomnianym i pięknym.

1. WYBÓR SZPITALA

Choćbym miała urodzić jeszcze tuzin dzieci (może wyrobię się przed 40-stką) wszystkie przyjdą na świat w tym samym szpitalu, w którym przyszła na świat Hania. Kryteria wyboru były jasne: standard miejsca, podejście personelu, liczba pacjentek, liczba położnych dostępnych w szpitalu w trakcie porodu, dostęp do innych poza łóżkiem porodowym „wynalazków” (piłka, prysznic, drabinka) i najważniejsze: nieodzieranie pacjentki z godności. Wiedziałam, że muszę znaleźć szpital, w którym poczuję się intymnie. W którym nie będę zmuszona współdzielić mojego porodu z nikim obcym poza położną i lekarzem. Usłyszałam już zbyt wiele przykrych historii związanych z całą otoczką porodową aby na nią przystać i stworzyć kolejną. Uprzedzę Wasze pytania – nie płaciłam za swój poród.

2.  NIGDY NIE RÓB TEGO SAMA

K. był ze mną w trakcie porodu. Nie wyobrażam sobie aby mogło go zabraknąć. Przez wzgląd na życie, które zdecydowaliśmy wspólnie wieść jak i przez Hanię. To były pierwsze sekundy jej życia i byłoby mi wstyd, gdybym kiedyś powiedziała jej, że Tata spanikował i czekał za drzwiami.
Tata był. W każdej sekundzie porodu. Biłam go, gryzłam, całowałam.
Wątpię by Ojciec nietowarzyszący przy porodzie był w stanie w pełni zrozumieć dramat i piękno porodu. To tak jak z Wodospadem Niagara. Wiesz, że jest piękny, ale docenisz jego grozę, majestat, potęgę i wyjątkowość dopiero stojąc przy barierce, kiedy krople wody zraszają Ci twarz.
Potrzebujesz najbliższej osoby w tak wielu sytuacjach. Żeby pobiegła po położną gdy dzieje się źle. By robiła Ci masaż. By podała napój, nawet jeśli za 3 minuty go zwymiotujesz. By polewała Cię gorącą wodą gdy Ty siedzisz na piłce pod prysznicem.
I wreszcie by spojrzeć Ci w oczy po wszystkim i nie powiedzieć nic.
Bo wszystko się już między Wami wydarzyło.

3. GDY DWOJE TO ZA MAŁO

Mój poród trwał 17 godzin. Długie 17 godzin. 17 godzin podczas których kobieta przechodzi wzloty i upadki. 17 godzin bliskości jakiej trudno zaznać w codziennym życiu. Czasem ta bliskość przerastała nawet mnie (domyślasz się co mam na myśli?). Na ten kryzys najlepszym remedium jest … Mama. Mama, która w tych dwóch, trzech chwilach pozwoliła mi nie czuć skrępowania tylko dzielnie pomogła. Poza tymi epizodami była z nami tylko wtedy kiedy jej potrzebowałam. Na zawołanie, jak tylko Matka potrafi. Nie mówiła gdy tego nie potrzebowałam, nie słuchała kiedy chcieliśmy być sami, akceptowała mnie klnącą i wyjącą. Była. Kiedy dziś o tym myślę wiem, że to najpiękniejsza wspólna chwila również dla nas. Przecież to był dzień, w którym sama stawałam się Matką.

4. Tato stał za drzwiami, latał po piętrach z nerwów a pielęgniarki dawały mu leki na uspokojenie. Ale tego też bym nie zmieniła. Był ostoją. Oddechem dla moich współtowarzyszy. Był dostawcą jedzenia, picia i rozsądku. Wiedziałam, że jest, a on wiedział, że ja to wiem.


Z mojej perspektywy to tyle albo aż tyle. 4 elementy, które mogą zapewnić ci komfort psychiczny.

Koszule możesz zawsze pożyczyć ze szpitala. Jedzenie dostaniesz. Jak masz szczęście to podadzą Ci znieczulenie (wtedy poród to pewnie sama sielanka:).

Tylko miłości  i godności nie zastąpisz niczym materialnym. Żadna doula sroula z wieloletnim doświadczeniem nie zastąpi męża i rodziny. Wszystko w Twoich rękach.
Poród to wydarzenie tak samo mistyczne jak i makabryczne, więc dla własnego dobra – nigdy nie rób tego sama…

  • Ada

    Nie jestem mamą, jeszcze, a mimo to dość często jak na kobietę nieplanującą dzieci w najbliższych dwóch latach myślę o tym temacie. Rozmawiałam z kilkoma kobietami, które oczekują/oczekiwały na dziecko. Decyzje były różne. Rozmawiałam też z kobietami w wieku naszych mam, które zazwyczaj twierdzą, że poród to nie miejsce dla mężczyzny. W młodszym pokoleniu, mam wrażenie, że przed niezapraszaniem swego mężczyzny do sali porodowej przemawia strach przed tym, że miłość przyszłych rodziców nie wytrzyma tej ” biologicznej makabry” i tego emocjonalnego ładunku, że przyszły tata już nigdy nie spojrzy na nas – kobiety, tak samo, że nie będziemy już tak tajemnicze, piękne i pociągające dla nich, że od tej pory będziemy już zawsze krzyczącą matką polką.
    Zastanawiam się, czy nawet jeśli tak miałoby być, to czy nie o to właśnie chodzi, by stać się matką, by stać się ojcem, nie tylko przez fakt posiadania dziecka, które przynoszą owinięte w kocyk, ale przede wszystkim przez cud narodzin, w końcu to cud, prawda?

    • http://fleximama.pl/ Malg.Zdzieblowska

      Dokładnie tak. Cud narodzin, który dotyczyć w mojej ocenie powinien 3 osób, a nie tylko matki i dziecka. / Przykład, który podałaś, tyczący się „biologicznej makabr”y słyszałam już tyle razy i zawsze nachodzi mnie myśl czy przypadkiem nie jest to bardziej kwestia kobiecej niż męskiej psychiki i odbioru sytuacji…

  • Pingback: MASZ ODWAGĘ ZOSTAĆ TATĄ? | FLEXIMAMA.PL()