Sterowana gąsienniczka, nauka programowania i ciepła kawa w pakiecie

DSC07747Czas przygotowań do Świąt jest jedyny w swoim rodzaju. Pieczenie, dekorowanie, strojenie, kupowanie i potajemne pakowanie prezentów. Kolędy, choinka i kalendarz adwentowy wywołujący wypieki na twarzy. Dzieje się magia!

Śmiem jednak twierdzić, że w życiu rodzica jest jeszcze jeden epizod pełen magii i ukojenia. Czas po Świętach! Dlaczego? Ponieważ Mikołaj poinstruowany przez pracowite Elfy przytachał naszym dzieciom wyśnione prezenty. A to oznacza nieustanną styczniową radość z zabawy! Liczę, że potrwa ona dłużej, ale chwilowo delektuję się okolicznościami.

Dlaczego dzielę się z Wami tą radością? Bo tegoroczne prezenty to strzał w dziesiątkę! Szkoda byłoby je przemilczeć, ponieważ mogą stanowić świetną inspirację. Na dodatek, prezent, którym się dziś z Wami podzielę, jest jedynym jaki znam, który ucieszy odbiorcę nawet jeśli już jeden taki sam egzemplarz posiada w domu!

Przedstawiam nasz numer jeden z tegorocznej listy Mikołajowych łupów.

Sterowana gąsieniczka od Fisher Price

Nie lubię grających zabawek, nie lubię zabawek, które wszyscy mają, nie lubię zabawek odkąd ich kupowanie kojarzy mi się z frustracją wynikającą z niekończących się poszukiwań „zabawki idealnej”. Jak więc jest możliwe, że zakupiłam zabawkę, która pasuje do każdego z powyższych wyłączeń? Nie wiem!  To jest właśnie Magia Świąt.

Gąsieniczka ma w sobie to czego do tej pory brakowało mi w zabawkach. Ma tę moc! Skupia się aspekcie rozwoju dziecka, który powinien być bazą i punktem wyjścia dla każdego rodzica, na logice. To naprawdę przyjemne zobaczyć jak nasze dziecko próbuje dotrzeć z punktu A do punktu B. Popełnia błędy i jest w stanie je samodzielnie naprawić. Myśli. Analizuje. Główkuje. Z uszu leci dym. My widzimy dym a nasze dziecko odczuwa czystą radość z zabawy! Do tej pory brakowało mi zabawki, która dawałaby takie możliwości. Piejąc z zachwytu (a nie jest to post sponsorowany:) jestem Wam winna przedstawienie naszej ulubienicy.

DSC07693

Czym jest gąsieniczka i dlaczego jest taka fajna?

Gąsieniczka to zabawka, która realizuje cel nauki poprzez zabawę.

  • Dziecko widzi wieloelementową zabawkę, podświadomie wyczuwa zabawę – będzie można łączyć-rozłączać i ponownie łączyć segmenty gąsieniczki! Do tego zabawka gra (poziom decybeli jest znośny) i się świeci (nie do przesady).
  • My widzimy zabawkę, wobec której warto mieć oczekiwania. Im więcej oczekiwań, tym więcej pomysłów na zabawy i tym bardziej spektakularny efekt naszych zabaw.
  • Wspólnie widzimy:

” 8 elementów: (3) do ruchu w przód, (2) do skrętu w prawo o 90 stopni, (2) do skrętu w lewo o 90 stopni oraz (1) segment dźwiękowy
2 krążki do oznaczania celu
1 głowę z napędem”

DSC07681 DSC07679

To co widzimy to nic innego jak klocki, które ułożone w założonym ciągu programują naszą gąsieniczkę. Jak? Ano tak!
–>3 elementy do przody i skręt w lewo? Jasne! Właśnie dotarliśmy do przedpokoju.
–>Dwa elementy do przodu, skręt w prawo, element w przód i segment muzyczny informują o wjeździe do kuchni.
To oczywiście przykłady, ale na tym polega zabawa. Ty, poprzez odpowiednią sekwencję elementów, wgrywasz gąsieniczce trasę jaką pokona. A w idealnym świecie robi to Twoje dziecko. Powoli, bądźmy realistami, trzylatek bez dobrego wprowadzenia w zabawę może mieć problem z zabawą, która będzie celowa. Oczywiście bawiąc się bezcelowo nadal będzie odczuwał frajdę, ale dopiero zrozumienie mechanizmu zabawki odsłoni przed nim jej moc.

Jak dobrze rozpocząć zabawę, żeby zabawka stała się tą ulubioną?

Wspólnie! Żadna, nawet najwspanialsza zabawka na świecie, nie wzbudzi uznania naszego dziecka jeśli dziecko nie dostrzeże uznania dla zabawki w oczach rodzica! W tym przypadku uznania było aż za dużo, trzeba było odciągnąć uwagę Matki od zabawki, żeby Hania mogła się z gąsieniczką zapoznać.

Będę szczera. Początki były trudne. Z jednej strony dziecko działa intuicyjnie (co zachwyca!) z drugiej strony jest dzieckiem, które nie do końca rozumie jakie narzędzie trzyma w rękach. Jazda na wprost, a jakże, zdana na szóstkę. Jednak przy skrętach i omijaniu przeszkód pojawiły się schody. Postanowiliśmy więc wrócić do starej dobrej metody kartki i długopisu. Taka zabawa w CodeMonkey na miarę naszych możliwości.
Bez zbędnej oprawy artystycznej na karteczkach narysowałam komendy, takie jak na plecach gąsieniczki, zaś na pudełku trasę, którą chcemy pokonać. Zabawa polegała na dokładaniu na prowizorycznej planszy kartek z komendą, co uprawniało nas do przesunięcia na planszy ludzika. Przy kolejnych karteczkach zaczęliśmy na głos wydawać komendy: „Elza (tak, miłość do Elzy jest wszechobecna), skręć w prawo”; „Elza, poruszaj się do przodu o dwa pola”. Banalnie proste a zarazem niezwykle pomocne. Szczególnie kiedy po zapełnieniu całej planszy poleceniami, niejako programowałyśmy Elzę. Programowanie polegało na wydawaniu przeze mnie śmiesznych gąsienicowych dźwięków i odczytaniu ciągu poleceń a następnie Hania mogła przejść planszę od linii startu aż do mety.

DSC07707 DSC07713

Po przejściu kilku plansz poczyniliśmy niesamowite postępy w zakresie zabawy gąsieniczką. Elementy stały się bardziej zrozumiałe i powoli przeskoczył w głowie naszego młodego człowieka guzik z funkcją „przyczyna-skutek„.

Zachęcam Was do takiej zabawy. Czasem warto napracować się na wstępie aby potem podcinać kupony na ciepłą kawę pitą w spokoju podczas gdy w pokoju obok „buduje się” nowa trasa dla gąsieniczki.

 Czego może nauczyć się nasze dziecko podczas zabawy?

Gąsieniczka to punkt wyjścia do przygody zwanej programowaniem. Sama nie wierzę, że to napisałam! Brzmi tak bardzo pod publikę, że aż sama mam ciarki. Nie chcę sprowadzać dzieciństwa moich dzieci do zdobywania umiejętności, które sprawią, że będzie w przyszłości przysłowiowym szczurem szybszym od innych szczurów. Chcę jednak uczyć je ciekawości świata. Chcę dawać im wybór i zapoznawać z wachlarzem narzędzi, który je otacza. Programowanie to zabawa oparta na logice. A logiczne myślenie, jak już pisałam, jest fundamentem każdej dziedziny. Warto więc dać mu szansę jakkolwiek abstrakcyjnie nie brzmiałaby nauka programowania u dzieci, które jeszcze nie potrafią pisać i czytać. Kiedy jednak zamiast pisać „nauka programowania” użyję zwrotu „nauka logicznego myślenia” to Wasze serca trochę zmiękną, prawda?

Dzięki gąsieniczce zyskaliśmy narzędzie objaśniania współczesnego świata. Teraz łatwiej mi wyjaśnić działanie wielu narzędzi, które nas na co dzień otaczają. Hasło komendy stało się namacalne. Dziecko uczy się planować, myśleć naprzód, swoje myślenie zamykać w kolejnych krokach.

Poszukuję w sieci inspiracji i narzędzi rozwijających logiczne myślenie a w konsekwencji stanowiącym podwaliny do nauki programowania przeznaczonych dla tak małych odbiorców. Nie ma ich wiele (kilka jednak znalazłam, po przetrenowaniu chętnie się nimi z Wami podzielę). Tym bardziej doceniam innowacyjność gąsieniczki.

Czy jest jakiś minus tej zabawki?

Hm… jest. Całkiem spory. To zabawka, która aż prosi się o rozbudowę. Planując skomplikowane trasy stajemy przed problemem niedoboru. Nie jesteśmy na przykład w stanie dojechać z naszego pokoju do pokoju Hani. Wiesz ile to kosztuje nas szlochów? Ile jeszcze dni rozpaczy jestem w stanie znieść zanim ugnę się i dokupię kolejne elementy?:)

DSC07740 DSC07728

Macie ochotę na więcej inspiracji inspirowanych naszymi doświadczeniami?