3 NAJBARDZIEJ STRESUJĄCE BADANIA MOJEGO ŻYCIA

monitor-470511_1280

Widząc dwie kreski na teście ciążowym zazwyczaj wiesz już, że Twoje życie nabierze nowych kształtów. Spełnione marzenie, małe rączki, rodzinne spotkania. Zakładasz same dobre scenariusze, rozpiera Cię duma, głaszczesz brzuch z niedowierzaniem, że nosisz w nim nowe życie. To stan niezaprzeczalnie euforyczny. Chodzisz ulicami w podskokach, uśmiechasz się do ludzi, czasem w przypływie mdłości pobiegniesz do toalety pozbyć się posiłku, który wmusiłaś w siebie ku chwale zdrowego i zbilansowanego trybu życia kobiety w ciąży.

Ale przychodzi dzień, w którym milkniesz. Dzień, w którym wstajesz rano z bijącym sercem, kluską w gardle i strachem. Strachem tak wielkim, że nie potrafisz spokojnie oddychać. Przeszywa Cię i oplata swoim lodowatym ramieniem. Nie umiesz o nim mówić, bo boisz się usłyszeć własne myśli. Wiesz już, że to dzień, w którym może runąć Twój świat budowany z marzeń o dziecku i jego szczęśliwym dzieciństwie, które pragniesz mu podarować. Wiesz już jaki to dzień? Pamiętasz? Ja przypomniałam sobie własne emocje pod wpływem wiadomości i powracającego jak bumerang prof. Chazana. Wraz z nim runęła mi na głowę cała fala stłoczonych w kącie mojej głowy myśli.

POMIĘDZY 11 A 14 TYGODNIEM |usg genetyczne|

Pomiędzy 11 a 14 tygodniem ciąży za pomocą głowicy przezbrzusznej lekarz wykonuje USG genetyczne. Ocenia wszystkie narządy Twojego nienarodzonego jeszcze dziecka, ocenia ryzyko wystąpienia najczęstszych chorób będących skutkiem wad chromosomalnych oraz ocenia wiek ciążowy Fasolki. Do dziś pamiętam kwaśny zapach własnego potu, który lał się ze mnie strumieniem, pamiętam paznokcie wbijane w dłoń kiedy ręka lekarza zwalniała i powtarzała badanie w tym samym miejscu. Każde jego zawahanie, każdy dłuższy oddech pozbawiał mnie tchu. Jak przez mgłę docierały do mnie słowa i rzeczowy opis każdego organu. Uspokajał tylko uśmiech K., który już wiedział, że statystka jest po naszej stronie.

18 – 20 TYDZIEŃ |usg połówkowe|

Myślałam, że drugie podejście przejdę mniej dotkliwie. Myślałam, że będę potrafiła uspokoić rozkołatane serce. Ale gdzież tam, serce Matki zawsze wygra z rozumem.
Zmęczona własnym lękiem leżałam na kozetce cicho wsłuchując się w bicie serca Hani. Każde uderzenie było dla mnie jak trzęsienie ziemi. Wywoływało tsunami uczyć i smakowało słono jak moje łzy, które bezwiednie roniłam. Wyryłam w głowie rozmiar główki, brzucha, kości udowej i ramiennej. Pojęcia takie jak grubość fałdu karkowego, kostny kąt czołowo-szczękowy czy przepływ w przewodzie żylnym brzmiał niespotykanie pięknie kiedy szedł w parze z informacją ‚dziecko rozwija się prawidłowo’.

28 – 32 TYDZIEŃ |usg wzrostowe|

Do trzech razy sztuka. Coś w tym jest. Za trzecim razem potrafiłam wkroczyć do gabinetu z większą wiarą w to, że Hania to dziewczyna cud-miód malina a co złego to nas omija. Racjonalizm był miłą odskocznią. Umysł bardziej otwarty chłonął szczegóły. Rączki, nóżki, twarz i ten uśmiech na monitorze, który widziałam tylko ja. I kiedy miałam już schodzić z łóżka usłyszeliśmy te słowa, które słyszę w głowie do dziś: trzeba powtórzyć badanie u kardiologa dziecięcego na dokładniejszym sprzęcie. Runęłam. Rozsypałam się w drobny mak. I choć podejrzenie wady było znikome, choć byłaby uleczalna to przez kolejne 3 dni przeczytałam wszystkie publikacje w internecie na jej temat.

Podczas każdego z badań najbardziej bałam się własnych myśli, które miałabym, gdyby którekolwiek z badań sugerowało genetyczne komplikacje. Bałam się własnych rozważań. Bezradności.

Nie wiem co czuje Matka, która na którymkolwiek z etapów słyszy słowa tak odmienne od jej marzeń. Ale mam nadzieję, że ma przy sobie ludzi, którzy ją wspierają i dają siłę do wspólnej walki.