Ciało człowieka bez tajemnic

DSC08116Hania, podobnie jak dzieci w jej wieku, zmienia zainteresowania szybciej niż ja pomysły na jutrzejszy obiad. To fascynujące, o czym pisałam niedawno opisując nasze zabawy z geografią, jak również wymagające zadanie. Granica pomiędzy nachalnym wpychaniem dziecku do głowy wiedzy a umiejętną zabawą jest krucha. Tym samym krucha jest granica pomiędzy rozdmuchaniem zainteresowań i ich zduszeniem.

Jak podeszliśmy do tematu ludzkiego ciała? Małymi krokami. Tym razem było trudniej, ponieważ temat anatomii nie jest mi tak bliski jak geografia. Ale udało się! A skoro nam się udało to Wam na pewno też się uda! Sukces ponownie tkwi w różnorodności materiałów, z których korzystamy.

Najważniejsze są książki!

DSC08093

Zawsze stawiam je na pierwszym miejscu. U nas pierwszy zakup okazał się strzałem w dziesiątkę. „Ciało bez tajemnic” wydawnictwa Olesiejuk, bo o niej mowa, posiada ciekawą grafikę i zawiera sporo wartościowej wiedzy. Zapomniałabym o najważniejszym…. książka pełna jest okienek! Okienka zawsze się sprawdzają, prawda? Kto z nas nie lubi tej słodkiej tajemnicy, która kryje się pod kartonikiem? Co zaś kiedy pod okienkiem ukryte jest kolejne okienko? Mamy pewność, że książkę przeczytamy od deski do deski!

DSC08098

Drewniane układanki

Druga pomoc, która ucieszy każdego fascynata anatomii, to układanka ciało człowieka. Lidl wyprodukował najlepszą, najtańszą i co najważniejsze drewnianą wersję układanki.
Warto wyczekać i kupić ją tam za niewielkie pieniądze.
Sami zobaczcie układanka składa się z kilku „warstw”. Mamy układ kostny, nerwowy, narządy a na koniec możemy odpowiednio ubrać naszego bohatera. U nas sprawdza się już od półtora roku.

DSC08144 DSC08147 DSC08149 DSC08157 DSC08158

Ludek anatomiczny, który skradnie wasze serca

Przyszedł czas na pomoc, którą kocham najmocniej, ponieważ sama ją stworzyłam!
Tak, dobrze widzicie, potrzeba matką wynalazków. Chciałam jak na talerzu podać Hani podstawowe narządy, które wchodzą w skład ludzkiego ciała, a zarazem chciałam bawić się w ich układanie. Poznajemy nazwy, uczymy się gdzie umiejscowiony jest jaki narząd i to w absolutnie pięknej formie. Cała zabawka wykonana jest z filcu. Narządy wyszywane są ręcznie z dbałością o każdy szczegół. Mózg i jelita dodatkowo wypełnione są wypełniaczem i przeszywane haftem maszynowym aby uzyskać oczekiwane wypukłości. Wymiary zabawki (34cm x 26cm) są optymalne, dzięki czemu nie muszę się martwić, że zostaną połknięte przez Marynię.

DSC08099 DSC08105 DSC08108 DSC08103 DSC08101 DSC08119 DSC08122

DSC08113

Moja Hania lubi zabawkę nie tylko dlatego, że wie ile serca wkładam w jej wykonanie (już kilka egzemplarzy trafiło w zaprzyjaźnione ręce:), ale także dlatego, że ludek jest połączeniem układanki, zabawki i pierwszym eksponatem, na którym przeprowadza operacje.
Sami zobaczcie na jaki pomysł wpadliśmy! Kawałek materiału, ekspres i nasza mała Pani doktor „otwiera” swojego pacjenta i przeprowadza swoje pierwsze operacje na otwartym sercu. Magia:)

Może chcielibyście mieć podobny egzemplarz w domu? Jeśli tak, piszcie śmiało!

Zabawa w lekarza

Stara jak świat zabawa z wykorzystaniem stetoskopu, strzykawki i bandaża.
Posiadamy zwykły plastikowy zestaw małego lekarza, który w przedbiegach przegrywa z oryginałem odziedziczonym po cioci. Kto z nas nie marzył w dzieciństwie o prawdziwym stetoskopie? Ja podkradałam babci od ciśnieniomierza:)
Jeśli jednak nie macie dostępu do oryginału polecam piękne drewniane wersje. Będą na pewno trwalsze niż plastikowe odpowiedniki. Kilka propozycji znajdziecie TU.

DSC08124 DSC08129 DSC08139

Było sobie życie

Tej pozycji nie mogło zabraknąć na mojej liście. Co prawda z telewizji wciąż nie korzystamy, to jednak przymierzam się aby włączyć w plan dnia przerwę na bajkę. Bajka, która bawi i uczy to rozwiązanie optymalne. Złota Kolekcja kultowego serialu animowanego „Było sobie życie”, którą wydał Empik, to 26 odcinków zebranych na 6 płytach DVD. Jest moim celem na najbliższą okazję.

DSC08174 DSC08175 DSC08195

Wystawa Body Worlds

Od marca, przez trzy kolejne miesiące, w Łodzi dostępna będzie wystawa dr. Guntera von Hagens’a. Wciąż waham się czy Hania powinna odwiedzić wystawę. Gdyby była w wieku szkolnym, nie wahałabym się ani minuty. Podejrzewam, że odwiedzimy wystawę i bez wchodzenia w szczegóły „pooglądamy” eksponaty zwracając uwagę na zakamarki ludzkiego ciała. Nie będziemy jednak tłumaczyć, że eksponaty są prawdziwym ciałem ludzkim przekształconym w plastynaty, aby nie wystraszyć naszej prawie czterolatki.

Zakupy wymagające większego budżetu

Zazwyczaj z zakupami, które wiążą się z większą gotówką czekamy dotąd aż zobaczymy, że fascynacja daną dziedziną nauki/sportem trwa dłużej niż dzień, tydzień czy miesiąc. W naszym wypadku decydujący jest również wiek Hani. Nie chcemy kupować czegoś co przeznaczone jest dla ucznia, choć jednocześnie nie chcemy tego nie kupować tylko dlatego, że wiek proponowany przez producenta jest wciąż odległy. Dlatego właśnie dwa większe zakupy wciąż czekają na odpowiedni moment.

1. Szkielet człowieka/model anatomiczny – szkielet, dzięki któremu oprócz narządów będziemy mogli poznawać układ kostny. To kolejny etap, którego nie chcę przegapić. Nie ukrywam, mam obawy czy nie jest zbyt wcześnie, ale z drugiej strony wiem, że szkielet pomoże nam w codziennych zabawach. Zwizualizuje to o czym rozmawiamy. A ja wciąż i bez ustanku będę powtarzać, że angażowanie kilku zmysłów na raz – w tym wypadku słuchu, wzroku i dotyku przynosi najlepsze efekty.
Ideałem wydaje się model sprzedawany wiele lat temu – DeAgostini „Tajemnice Ludzkiego Ciała”. Szukam godnego odpowiednika. Jeśli znacie i polecacie, piszcie.
2. Mikroskop. To naturalna konsekwencja pracy ze szkłem powiększającym. Hania uwielbia szukać szczegółów. Pod lupę wkłada muchy, liście i znaleziony na ziemi paproch. Mikroskop będzie więc narzędziem do zabawy numer jeden.
A ja pod lupką mam model Levenhuk Rainbow 2L. To chyba najbardziej popularny mikroskop o przeznaczeniu szkolnym.

 

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis był dla Ciebie pomocny i inspirujący. Jeśli pomogłam – cieszę się. Jeszcze więcej radości w moje serducho wleje Twój komentarz, like lub udostępnienie wpisu. Nie bój się! To całkiem proste!