MAMA

P1000641Do dziś pamiętam ten uścisk dłoni, kiedy przechodziłyśmy przez ulicę. Szłam obok a Ty zawsze chwytałaś moją rękę i  przyciągałaś do siebie najsilniej jak umiałaś. Jakbyś dzięki temu miała pewność, że nic mi się złego nie stanie, że Ci się nie wyrwę na środku ulicy. Jak mnie to irytowało! Bo co to za pomysł, że w ogóle chciałabym uciekać?
Do szkoły zawsze dostawałam wałówkę jakbym miała wrócić do domu za kilka dni. Kanapki, soczki, banan, kawałek ciasta, albo herbata w termosie. Jak wielbłąd wnosiłam to do klasy. Inni nie mieli takich wałówek, więc uznawałam to za szalenie obciachowe.
Do tego zawsze chciałaś wiedzieć gdzie, z kim, dlaczego, do której, po co, na co. Każdą moją koleżankę znałaś z imienia i nazwiska, wiedziałaś gdzie mieszka i zawsze starałaś się poznać jej rodziców. Po co, myślałam, przecież wiem lepiej czy ktoś jest wart zaufania. Było to dosadnie mówiąc nieznośne.
Nie mówiąc o minach. Minach, którymi do dziś zdradzasz każdą emocję. Nie raz mówię: nie przewracaj oczami, nie dawaj znaków tak bardzo tajemnych, że widzą je wszyscy, którzy są wokół, choć Tobie wydaje się, że jestem ich jedynym odbiorcą.
No i ten siódmy zmysł i Twoje słynne „Małgoniu”, oznaczające – zbyt cicho u Was w pokoju. Jak mnie ono irytowało. Pojawiało się dokładnie w momencie, w którym mieliśmy się całować. Nie muszę Ci chyba przypominać, że wołałaś mnie tylko po to, żeby zapytać „może macie ochotę na herbatę”.

W tamtych chwilach uważałam, że jesteś najbardziej nieznośną Mamą na świecie. Buntowałam się, wściekałam, odgryzałam. Obiecywałam sobie, że będę inna.

Dziś każdą emocję możesz odczytać z Mojej twarzy. Przy ulicy przyciągam Hanię do siebie tak blisko, że niemal nie może swobodnie robić kroków. Do tego zawsze pakuję na spacer kanapkę, banana, jabłko i dwa soczki. Na wszelki wypadek.  Wypowiadam zdania, które gdzieś już słyszałam ale dopiero dziś w pełni rozumiem ich sens. Lubię się śmiać, gadać i zadawać pytania, nawet jeśli co drugie bywa niezręczne. Lubię to, że patrzę na siebie w lustrze i widzę Ciebie. Widzę Ciebie w sposobie malowania, mycia zębów, niesterylności mojej przestrzeni życiowej. W za dużej liczbie ubrań, książkach, którymi wypełniam bibliotekę.

Dziękuję Ci Mamo, że dziś potrafię być Tobą. Nauczyłaś mnie jak to jest kochać do szaleństwa. Przesiąkłam Twoją osobą bo zawsze byłam Twoim pierwszym wyborem. Mam dziś tylko nadzieję, że będę umiała Ci dorównać. Tylko tyle, więcej nic.

Dziękuję.

  • http://mamatorka.blogspot.com/ Mamatorka

    To bardzo ważne jest mieć dobrą relację z mamą, u mnie też kiedyś bywało różnie a teraz rozumiem moją mamę i widzę, że jestem do niej podobna i bardzo się z tego cieszę :) mało tego – chciałabym, żeby Mała Zet kiedyś też taka była i miała je mną taką więź jak ja z moją mamą

    • http://fleximama.pl/ Malg.Zdzieblowska

      Posiadanie dziecka zmienia bardzo wiele. Stawia nas w nowej sytuacji, widzimy wszystko z nowej perspektywy. Doceniamy to czego kiedyś nie dostrzegałyśmy. Trzymam kciuki i wiem, że na pewno uda się Wam wypielęgnować taką więź w przyszłości. Za siebie też trzymam kciuki:)