ZRÓBMY SOBIE DZIECKO

fundacjamamyitatyKilkanaście godzin temu ruszyła kampania Fundacji Mamy i Taty pod hasłem „Nie odkładaj macierzyństwa na potem„. Internetem zawrzało.

Siedzę przed ekranem i od godziny zastanawiam się jak przelać w słowa własne emocje. Mieszanka jest wybuchowa. Ponieważ jednak nie mogę się zdecydować czy Wam smęcić o urokach macierzyństwa czy Was straszyć ogromem odpowiedzialności z nim związanym, to napiszę coś zupełnie innego. Dlaczego kampania musi być jak zwykle do bani?

Dlaczego kampania zachęcająca do wcześniejszego macierzyństwa, primo, odwołuje się do stereotypów co sprawia, że ocena jej świadomych odbiorców jest z marszu negatywna, secundo, połączona jest z kampanią przeciw antykoncepcji hormonalnej? Po to, żeby w internecie pojawiły się setki prześmiewczych memów, blogerzy odnieśli się do tematu a zwykli użytkownicy sieci pomyśleli „uderzająca kampania”, lecz nie poczuli się w żaden sposób zainspirowani? A może po to by wkurzyć wiele osób faktem, że kolejna katolicka fundacja, chce im ograniczyć dostęp do swobodnego seksu?

NAPRAWDĘ NIE DA SIĘ INACZEJ?

Naprawdę nie da się zrobić kampanii, która nie będzie brutalnie ponura, brutalnie pragmatyczna i brutalnie spłaszczająca temat? Rodzicielstwo to najważniejsza decyzja życia i każdy ma prawo podjąć ją w zgodzie z własnym sumieniem. Powinniśmy mówić głośno, że rodzina jest wyborem, który nie wyklucza naszych aspiracji. Nie zaś pokazywać kobietę, która wybiera pomiędzy dzieckiem lub karierą. Według autorów spotu wybrała dom, więc nie ma dziecka. Idąc tym tropem, gdyby wybrała dziecko nie miałaby domu. Piękna koncepcja.

Zamiast pokazywać młodym ludziom rodzicielstwo jako decyzję odbierającej im wszystko co kochają, pokażmy ją jako normalny stan rzeczy, który nie odbiera życia, tylko je zmienia. Zmiany są dobre.

A CO Z OJCEM, CZYLI CIĄG DALSZY STEREOTYPÓW

Szczerze mówiąc oglądając spot zastanawiałam się nad jego domniemanym szczęśliwym zakończeniem. Spot został nakręcony w tak abstrakcyjny sposób, że jedyne co przychodzi mi do głowy to nakręcenie happy endu, w którym główna bohaterka udaje się uśmiechnięta do banku spermy i poddaje się zapłodnieniu zewnątrzustrojowemu. Kobieta w spocie nie mówi o tym, że nie zdążyła założyć rodziny, ani nie o tym, że nie zdążyła wraz z mężem podjąć decyzji o dziecku, lecz pokazuje kobietę, która nie zrealizowała jednego z projektów w życiu – dziecka.

Pokażmy, do diabła, na ekranie parę, która uzupełnia się w opiece nad dzieckiem. Pokażmy, że ojciec tak jak matka bierze na siebie ciężar wychowywania. Oboje pracują. Pokażmy, że naszym postulatem są udogodnienia dla rodzin, flexi praca, otwartość społeczna na dzieci. Nie narzekajmy, lecz odwołujmy się do dobrych emocji. Wtedy stworzymy kampanię wywołującą dyskusję społeczną nie zaś jednodniowe kontrowersje.

NIE POMIŃMY NAJWAŻNIEJSZEGO

Macierzyństwo to świetny sposób na życie, ale nie jedyny. Nie każdy musi chcieć mieć dziecko, nie każdy posiada Partnera, z którym może je mieć i nie każda Para ma taką możliwość wynikającą z uwarunkowań organizmu.

Osobiście popieram macierzyństwo nieekstremalne. Nie za wcześnie, nie za późno.

Zatem idźcie, rozmnażajcie się, ale z głową.
Wierzę, że dzisiejsza kampania nie jest Wam do szczęścia potrzebna bo sami wiecie najlepiej czym jest dla Was szczęście.

Moje śpi w swoim łóżeczku.

  • http://chodzioszczescie.pl/ Wera Zuliwa

    Ja się zakochałam w memie z Marią Curie – chyba nie ma lepszego podsumowania całej akcji :D