5 najprostszych „atrakcji” dla noworodka

Dziewczyny, pamiętacie swoje pierwsze dni w domu z nowym człowiekiem? Swoją ekscytację, lęk, obawę, obezwładniającą miłość? Pamiętam nas jakby to było dziś! Jakby ostatnie trzy lata nigdy się nie wydarzyły. Pamiętam też siebie otoczoną zabawkami, pomysłami na zabawy i jednocześnie pełną wątpliwości. No bo same powiedzcie, po co nam mata edukacyjna dla dwutygodniowego szkraba? Przecież ani jej nie zobaczy, ani nie będzie mu na niej przyjemnie i miło. Po co nam bębenki, skoro nasz Kosmita nie wie jeszcze, że ma rączki.

Dla mnie największym odkryciem pierwszych tygodni życia było to, że nic nie jest nam potrzebne do szczęścia …tylko my sami. 

Pierwsze tygodnie życia Maluszka to czas na jego adaptację w naszym świecie. To również czas na naszą adaptację i odnalezienie sposobu na najlepszy dla wszystkich rytm dnia!
Początki bywają trudne i nie mam na myśli kolek, ulewania, nieprzespanych nocy i tym podobnych czarnych scenariuszy, ale nasze własne oczekiwania w zakresie wzorowego rodzicielstwa! Chcielibyśmy zaoferować dziecku rozrywkę, zabawę i podziwiać jego bezzębny uśmiech, wykorzystywać każdą minutę, podczas gdy dziecko potrzebuje tylko regularnych posiłków, pielęgnacji i świętego spokoju.

Warto nie oczekiwać od dziecka zaangażowania. W pierwszych tygodniach życia wystarcza ciepłe słowo, dotyk, buziak i muzyka. Zabawki odstaw w kąt. Jeśli jednak szukasz pomysłu nas coś co faktycznie może zaciekawić Noworodka mam dla Ciebie pięć pomocy mogących uatrakcyjnić Wasz wspólny czas.

1. CZARNO BIAŁE MOBILE DIY albo jak to mawia Hania „szybkie Bill’e”
Internet podsuwa nam gotowe projekty Mobili odpowiednich dla dziecka w konkretnych tygodniach życia. Mobil to inaczej karuzela, którą można zawiesić nad łóżeczkiem. Profesjonalnie rzecz ujmując to rodzaj lekkiej, poruszającej się rzeźby abstrakcyjnej, którą można skonstruować z papieru, blaszek, sznurka i innych dodatków, którymi dysponujemy. A tak po ludzku, to coś co jest w stanie skoncentrować wzrok maluszka i zająć go na długie minuty. Zaciekawia dziecko swoimi kontrastami, delikatnym ruchem i formą. Mobile proponowane m.in w metodzie Montessori były dla mnie inspiracją, ale nie czułam presji by te przygotowywane przeze mnie były równie idealne. Marynia ma mieć mobil, który jest w stanie dostrzec.

Nasz własny i ukochany wykonałam z filcu, drewnianego patyka i filcowych podkładek pod nogi krzesła. Super prosta konstrukcja a jednak działa (powiesiłam go gdy Marynia miała 6 tygodni i dopiero około 3 miesiąca zastąpiłam karuzelą).

img_7596

2. KSIĄŻECZKI KONTRASTOWE
Kontrasty pozwoliły mi na selekcję książeczek i ograniczenie ich do kilku, na które Maryś miała szansę reagować w pierwszych miesiącach. Dostępne za niewielkie pieniądze tekturowe cudeńka, które w przypadku rodzeństwa dają płaszczyznę porozumienia. Hania opowiada Mani co jej ślina na język przyniesie:)

img_6900

3. KARTY KONTRASTOWE DIY
Ponieważ książeczki nas wciągnęły, poszłam o krok dalej i wyprodukowałam morze kart kontrastowych. Figury, zwierzęta, przedmioty. Wszystko w czarno – białych barwach. Kilka z nich posiada intensywną wstawkę kolorystyczną jako, że wzrok Maryni zaczyna dostrzegać coraz więcej. Karty są o tyle fajne, że można rozłożyć je jedna obok drugiej i pozwolić dziecku na swobodne obserwowanie, podczas gdy książka wymaga naszego zaangażowania przy przewracaniu stron. Karty kontrastowe można wykonać samodzielnie, ale są również dostępne w sprzedaży (choćby moje ukochane CZU CZU).

blog

4. MUZYKA
Marynia słuchając „Chilled Classics” dosłownie wpada w trans. Słucha i widać jak się relaksuje. Trochę Mozarta, trochę Beethovena czy Offenbach’a potrafi wprowadzić ją w stan totalnego relaksu. Jakkolwiek surrealistycznie brzmi relaksujący się noworodek:)
Zapewne nie ma w tym temacie reguły, ale warto spróbować w ramach wprowadzenia przyjemnej, spokojnej atmosfery w zaciszu domowym. Pamiętam, że Hania też lubiła dźwięki muzyki, ale nie reagowała na nie aż tak jak Marynia.

5. MASAŻ
Dotyk to niezastąpiona forma bliskości. Wierzę, że pierwsze miesiące i lata życia pozostawiają trwały zapis w psychice człowieka. Warto więc dostarczać dziecku bodźców dotykowych, które pomogą nam stworzyć warunki do odprężenia i pogodnego nastroju.
Już przy Hani opracowaliśmy wieczorny cykl łagodnego rozluźniania mięśni, kołysania na kołderce, otwierania piąstek i zginania nóżek. Pływanie „żabulą” zawsze wywołuje salwy śmiechu. Taki cykl dotykania, smyrania, przytulania, przynosi widoczne odprężenie i pomaga w spokojnym przespaniu całej nocy.

Myślę, że te pięć punktów w zupełności wystarczy na pierwsze trzy/cztery miesiące życia dziecka. Spokój, muzyka, kilka elementów, które maluszek dostrzega i dużo ciepła, którym go otaczamy. Ważne by pierwsze miesiące nie przeciekły nam przez palce. To nie tylko niesamowity czas dla nas – rodziców, którzy mają przed sobą w pełni bezbronną istotę, ale również dla dziecka. Każda faza rozwojowa jest istotna i wpływa dodatnio i pobudzająco na rozwój dziecka. Pierwsza faza jest najprostsza.

Wystarczy BYĆ.