CO DAJE NAM PODWÓJNE MACIERZYŃSTWO?

Upłynęły dwa tygodnie od narodzin Marysi. Zmieniło się wszystko a zarazem nic się nie zmieniło. Jestem wciąż tą samą kobietą, która dzięki macierzyństwu odkryła siebie w pełni. Odkryła, że nie ma we mnie granic, które wcześniej składały się na moją osobę. Nie da się żyć według planu, reguł i schematów. Życie to nie projekt, który ma swój deadline. Życie to sztuka niespieszenia się. To umiejętność odnalezienia się tu i teraz a nie patrzenia wciąż przed siebie.

FullSizeRender (3)

Czego nauczyłam się po dwóch tygodniach życia w czwórkę?

Podwójne macierzyństwo daje wszystko to co otrzymujemy wraz z narodzinami pierwszego dziecka. To wciąż ta sama radość, wciąż ta sama niepewność, ta sama troska i miłość do nowego człowieka, która rodzi się z czasem. Drugie dziecko nie oczekuje od nas ani mniej ani więcej niż pierwsze. Oczekuje od nas tylko tyle by być. Aż tyle.

Zmiana sprowadza się do nas samych. Jesteśmy bogatsi w doświadczenie i świadomi uciekającego czasu. Już na starcie wiemy jaki prezent podarowało nam życie. Drżymy z emocji nie dlatego, że nas one przerastają, ale dlatego, że je w pełni rozumiemy.

Dojrzałe macierzyństwo to odwaga by nie prosić o wieczór i chwilę wytchnienia, ale by prosić by poranek tak szybko się nie kończył. By spacer trwał wiecznie, bo chwila w której moje dziecko nauczyło się jeździć na hulajnodze jest tą jedyną. By obiad nie stygł – tylko parował i pachniał domowym ciepłem. By ta nasza nieedukacyjna zabawa w podbiegające do stołu głodne zwierzę trwała, choć tak bardzo chcielibyśmy by dziecko jadło już nożem i widelcem.

IMG_6950

Dojrzałe macierzyństwo to pewność, że sobie ufamy. My dwoje. Każde z dzieci oczekuje chwilowo innej opieki i musimy czasem się rozdzielić. Dojrzałość związku polega na tym, że nie muszę myśleć co i jak robi Pan Tata bo wiem, że robi to najlepiej. Wiem, że będąc czy z Hanią czy z Manią nie zastępuje mnie, tylko daje siebie. Daje wszystko to czego ja dać nie potrafię i za to kocham go co dzień bardziej. Daje też wszystko to czego pragną nasze dzieci.

Dojrzałe macierzyństwo to jeszcze większa świadomość siebie. Wiem, że bez czerwonych paznokci, które dojrzy Pan Tata będę się czuła mniej kobieco. A ja kobieco chcę czuć się dla niego każdego dnia! Bo jak inaczej powiększymy naszą wesołą gromadkę?:) Chcę nawet z pieluchą przerzuconą przez ramię wyglądać dobrze. Dobrze to nie znaczy najpiękniej na świecie, ale pomimo trudów i wyzwań, codziennego dnia świra, kup, mleka i kaszek, wiem, że muszę znaleźć czas na umycie włosów, wiem, że dres to nie jedyny strój i wiem, że nasze dzieci przytulone do babci i dziadka też usną z uśmiechem na ustach a my ten czas poświęcimy dla siebie.

Dojrzałe macierzyństwo to umiejętność przyjmowania pomocy z zewnątrz. Ukochana ciocia, przyjaciółka, rodzice, dziadkowie chcą zaangażować się w pomoc? Cudownie! To nie znaczy, że podważają naszą zdolność ogarnięcia rzeczywistości – to dowód na to, że nas kochają i chcą stanowić część cudownego życia, które mamy. Nie wstydź się przyjąć pomoc ani o nią prosić. Te chwile, wydarzenia i sytuacje tworzą rodzinę. Obdarzenie drugiej osoby zaufaniem tak wielkim jakim jest oddanie jej własnego dziecka pod opiekę wiąże Was bardziej niż tysiąc wypitych wspólnie kaw.

Podwójne macierzyństwo postarza starsze dziecko. Hania przez dwa tygodnie urosła najszybciej odkąd pamiętam. Ale nie na miarce, tylko w naszych głowach i tego musimy się oduczyć. Urosła bo obok niej na kocu leży ktoś mały, kto nas dopełnia. Kto sprawia, że ten nasz bukiet kwiatów, który komponujemy z siebie co dzień staje się piękniejszy.

Podwójne macierzyństwo to nieidealne macierzyństwo, do którego dochodzimy z czasem. To macierzyństwo spokojniejsze dlatego też dojrzalsze.

Akceptuję nieumytą podłogę. Nieprzeczytaną książkę. Klocki pod stołem. Porażki wychowawcze. Akceptuję swój krzyk z bezsilności na uciekającą po raz setny Hanię. Akceptuję swoją chęć uduszenia Męża gdy zamiast patrzeć na mnie patrzy na mecz. Lubię własne łzy. Lubię szepty. Lubię wieczór z wodą mineralną, którą upijam się w okresie laktacji jak czerwonym winem na plaży na Helu 10 lat temu. Lubię nasze milczenie. Tak samo mocno jak wspólne zabawy i tańce z misiami.  Nie biegnę po medal.

Wiem, że tylko tacy prawdziwi dajemy poczucie bezpieczeństwa naszym dzieciom. One nie oczekują od nas osadzenia się w ramach macierzyństwa na szóstkę. Bo dzieci nie oczekują od nas nic poza tym co jesteśmy w stanie im podarować. 

IMG_6911

 

 

  • Zośka Samośka :)

    Dziękuję za ten tekst! Jestem tu od dni dosłownie ale na pewno zabawię na dłużej… Dziękuję <3

    • Małgorzata Zdziebłowska

      Cieszę się, że mogłam pomóc słowem. Zapraszamy do naszej codzienności!