Czy rozmawiać z dzieckiem o umieraniu?

img_9117Powinnam napisać JAK rozmawiać o śmierci?
Przecież rozmowa to naturalna konsekwencja zdarzeń, które wpisane są w nasze życie. Wciąż powtarzam głośno by dziecko traktować jak pełnoprawnego partnera życiowego, który ma takie samo prawo jak my do przeżycia żałoby po stracie bliskiej osoby.

Napisałam jednak CZY…w pełni świadomie…bo nawet mnie, mamie która stara się mówić Hani wszystko bez lukrowania i koloryzowania komunikowanie śmierci bliskiej osoby sprawia ból i rodzi lęk. To jedno z trudniejszych doświadczeń i wyzwań macierzyństwa. Jak pogodzić chęć mówienia prawdy… jak dobrać słowa… jak zachować spokój kiedy serce pęka na pół? Będąc szczerym do bólu pragniemy jednocześnie chronić tę drobną istotę przed smutkiem, który składamy na jej barkach.

Chciałabym, żeby rozmowa była krótka. Chciałabym nie płakać mówiąc. Chciałabym, żeby z rozmowy płynął przekaz, który nie pozostawi jej z lękiem, lecz z hasłem „kochaj i doceniaj w każdej minucie życia”. To jednak trudniejsze niż piszą w poradnikach.

Trudniejsze dla nas – dorosłych.

Warto zaufać dziecku. Warto spróbować.
Jeśli potrzebujemy czasu – warto zaczekać…

Ukochana prababcia odeszła trzy tygodnie przed narodzinami Maryni. To były najtrudniejsze chwile całej mojej ciąży. Smutek, który musiałam udźwignąć, nieumiejętność rozmowy z Hanią, unikanie tematu, które bolało tym bardziej, że tak bardzo potrzebowałam łez. Babcia była dla mnie przystanią, nawet w latach kiedy pracowałam w Warszawie od świtu do nocy i do Łodzi wracałam tylko na niektóry weekendy Babcię musiałam odwiedzić. Musiałam, bo tęsknota za nią uwierała. Dlaczego? Kiedyś pisałam Wam kim dla mnie była TU.

*******************************************************************************

Nadchodzi Wszystkich Świętych, Zaduszki…wokół cmentarzy pełno zniczy, kwiatów. Postanowiłam już z większym spokojem w sobie, ściskając Hanię za rączkę powiedzieć jej, że w tym roku odwiedzimy jeszcze jeden grób. Zaczęłam spokojnie, przypomniałam, że odwiedzamy moich i Taty dziadków, przyjaciół, dalszą rodzinę.
I wtedy Hania zapytała: „Mamo, czy będę mogła sama zapalić znicz u Babci Mani? Tej Babci, która poszła już do Pana Jezuska? Bardzo za nią tęsknię...”

Nie muszę Ci mówić jak wiele łez przełknęłam stojąc na ulicy i jak silnie dotarło do mnie, że stoi przede mną mały człowiek, który widzi wszystko co przeżywamy i rozumie.
Rozumie więcej niż się nam wydaje.
I też tęskni. Bardzo dojrzale.