DOMEK Z PALET

Jest takie miejsce, w którym od kwietnia do października spędzam każdą wolną chwilę. Od świtu do zmierzchu penetrujemy jego przestrzeń. Na rowerze, hulajnodze, pieląc, sadząc, kosząc albo odpoczywając. Ogród. Kawałek ziemi, który można urządzić według własnego pomysłu i tylko wyobraźnia albo finanse mogą nas ograniczyć.

Jest taka osoba, dzięki której uwierzyłam, że potrafię zrobić wszystko. Bo nawet jeśli efekt będzie nieporadny, to ona to doceni. Nie wytknie błędów. Nie zadrwi. Nie wyśmieje. W zamian da wielkiego buziaka i będzie najszczęśliwsza na świecie, bo dostała coś od Mamy i Taty. Możecie mi wierzyć lub nie, ale dziecko potrafi docenić przedmiot bardziej gdy widzi jaki nakład pracy jest z nim skojarzony.


Dwa miesiące temu do szeregu fachów, które mam w ręku (kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boi) dorzuciłam kolejny – zostałam konstruktorem. Architektem, stolarzem, malarzem w jednym.

Postanowiłam wybudować domek. Domek z palet.
Jak postanowiłam tak też zrobiłam!

Jasny, przestronny, dziewczęcy. Domek, w którym Hania będzie urządzać letnie przyjęcia, gotować zupki, szaleć na zjeżdżalni, czytać albo nudzić się. Każdy z nas lubił bawić się w szałasie, domku na drzewie, albo ogrodowym tipi. Każdy lubił mieć swój kąt, w którym tylko wyobraźnia mogła go ograniczać aby zostać piratem, strażakiem lub Indianinem.  O takim właśnie miejscu marzyłam, kiedy zakasałam rękawy i podjęłam się wyzwania. Takie miejsce chciałam wyczarować dla Hani.

ZRÓB TO SAM

Dzisiejszym wpisem postaram się łopatologicznie przedstawić instrukcję budowy domku z palet. Ale przede wszystkim mam nadzieję, że zainspiruję Cię i udowodnię, że nie trzeba wydawać fortuny na ogrodowe królestwo dziecka. Instrukcję podzieliłam na:Listę zakupów wraz z szacunkowym

Projekt domku powstał na zasadzie składowej pomysłów całej rodziny. Kiedy rozpoczęłam prace i pierwsze efekty zaczęły przemawiać do wyobraźni „gapiów” rozpoczęła się prawdziwa burza mózgów. Kolejne zmiany w koncepcji znacznie wydłużały jego budowę, ale efekt końcowy przerósł moje pierwotne oczekiwania. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba! Konstrukcja jest bezpieczna, powierzchnia domku spora, łączy w sobie funkcję placu zabaw (zjeżdżalnia to element dodany w wyniku dyskusji). Co najważniejsze jednak – jest łatwy w budowie. Łatwy i intuicyjny.

the

I LISTA ZAKUPÓW I KOSZTORYS PROJEKTU

1. 10 Europalet o wymiarach 120×160 [moje otrzymałam za darmo]
2. Papier ścierny do oscylarki (gramatura 40 i 80) [ 3 opakowania = 36 zł]
3. Gwoździe – różne rozmiary [5 zł]
4. Wkręty – różne rozmiary [10 zł]
5. Kątowniki – małe i duże [20 zł]
6. Zawiasy – 6 sztuk [10 zł]
7. Impregnat do drewna konstrukcyjnego – [ 20 zł]
8. Lazura – [100 zł/5l]
9. Sztuczna trawa – [1,60cmx2m –>ok.45 złotych]
10. Zjeżdżalnia  – [200zł]
11. Dachówka – [75 zł]
12. Deski do drabinki oraz do barierki – [80 zł]
________________________________________________________

KWOTA OGÓŁEM: 600 zł

NARZĘDZIA POTRZEBNE PRZY BUDOWIE:

Add subtitle text

* jeśli nie dysponujesz szlifierką polecam porzucenie pomysłu, zakopanie go głęboko i dążenie do marzeń, które nie wymagają tego narzędzia. Przy 10 europaletach doczyszczanie powierzchni przy użyciu pracy rąk byłoby wykańczające.

II CZAS REALIZACJI – ETAPY

Szlifowanie europalet – 2 godziny/1 europaleta = 20 godzin
Rozbijanie europalet celem pozyskania desek – 0,5 godzina/1 europaleta = 2,5 godziny (nie każda paleta musiała zostać rozbita)
Wybijanie gwoździ z desek po rozbiciu palety- 1 godzina
Przybijanie desek uzupełniających – 1 godzina
Budowa szkieletu (podłoga, ściany boczne) – 1 godzina
Budowa dachu – 1 godzina
Budowa schodów i mocowanie zjeżdżalni – 2 godziny
Prace wykończeniowe – konstrukcyjne (parapety, półki) – 2 godziny
Impregnacja  – dwukrotna impregnacja impregnatem do drewna – 3 godziny
Malowanie – trzy warstwy lazury – 9 godzin
Przybijanie gontów na dachu – 3 godziny
Mocowanie sztucznej trawy – 1 godzina

_____________________________________________

CZAS OGÓŁEM = 46 GODZIN

Dekorowanie
Urządzanie
Parapetówka:) –> wyczekujcie kolejnego wpisu!

Budując domek 70% prac wykonałam sama. Chciałam udowodnić że sama potrafię szlifować, przybijać gwoździe i ciąć deski piłą. Pozostałe 30% to zasługa Pana Taty, który chyba tak między nami, czuł się zazdrosny, że tworzę wiekopomne dzieło i postanowił mieć w nim swój udział.

46 godzin to bardzo dużo, przyznaję, ale my i tak każdy dzień spędzamy w ogrodzie. Mogliśmy leżeć i pachnieć albo tworzyć. Wybraliśmy tworzenie, jak zwykle zresztą. Zawsze masz dwa wyjścia…

III FOTORELACJA
Opis etapów pod zdjęciem
DSC03192 DSC03247 DSC03267

Długie godziny spędzone z oscylarką w ręku. DSC03300

Zarys konstrukcji.DSC03489

Dach  – od teraz nie boimy się deszczu!IMG_1140

To co kobiety kochają najbardziej – zakupy!
IMG_1156

To wszystko dla niej!IMG_1167 Docinanie desek przy użyciu piły tarczowej.IMG_1168 IMG_1365 IMG_1368

Akcja impregnacja.
IMG_1376 IMG_1490 IMG_1494 IMG_1496 IMG_1951

Pojawiają się schody do nieba.IMG_1991

Prywatny plac zabaw.
62

Na podłodze pojawia się „łatacz dziur” – wykładzina trawiasta. 64a 68a

Są i drzwi do królestwa.69

To jej dom. Jej przestrzeń.

 WIDEORELACJA – film poklatkowy

IV INSPIRACJE – INTERNET

Dla wytrwałych, którzy dobrnęli niemal do końca mojego wpisu, mam jeszcze kilka inspiracji. Przepiękne domki, w których w zasadzie mogłabym zamieszkać.
Zdjęcia: Pinterest

Untitled design (1) Untitled design (2) Untitled design (3) Untitled design (4) Untitled design (5) Untitled design

CZY WARTO?

Dwa słowa podsumowania i więcej Was nie męczę, bo dzisiejszy wpis jest długi i istnieje obawa, że skończyła się Wam już kawa a szef wzywa do pracy.
Na pewno każdy zastanawia się czy warto. Z mojej perspektywy – bez dwóch zdań TAK. Ale!
Przed rozpoczęciem budowy koniecznie przeanalizuj czasochłonność projektu. To kluczowy element, mieć świadomość stawianego przed sobą zadania. Z natury jestem optymistką i przystępując do budowy zakładałam, że wystarczą 3 dni i domek będzie w pełni funkcjonalny i gotowy do przyjęcia gości. Rzeczywistość była brutalna i jeszcze bardziej brutalna i jeszcze bardziej… Pracy jest dużo. Nie da się jej przeskoczyć, nie da się pominąć żadnego elementu. Ja dysponowałam czasem, chęciami i miałam wsparcie rodziny. Kocham tworzyć nowe rzeczy, nawet wbrew logice. Nie pozwoliłabym sobie finansowo na zakup gotowego domku (ok 2 000 zł). Skoro więc nie mogłam go kupić a chciałam go mieć pozostało zakasać rękawy.

Warto – zawsze warto! Choćby dla tej kawy, którą Hania zaparzyła w swoim domku z wody, trawy i piachu. Smakowała wybornie.

To jak, budujemy razem? W razie pytań – pamiętaj – jestem po drugiej stronie ekranu. Pisz śmiało.