MAŁŻEŃSTWO BLISKOŚCI… ILE RAZY POZWOLIŁAŚ MU ZA SOBĄ ZATĘSKNIĆ?

ja cygaro

fot. Łukasz Kowalski

Kiedy ostatnio pomyślałaś o swoim mężu a on o Tobie? Ale nie w kategorii „co chcesz na obiad”, „uprać ci koszulę”, „posprzątaj skarpetki” – tylko „jakie masz marzenie, takie przyziemne, do spełnienia”? Ile razy dopuściłaś do siebie myśl, że może mieć marzenie, które w swej istocie nie uwzględnia Ciebie? No dobrze, a ile razy pomyślałaś – spróbujmy je zrealizować!

Czytaliście kiedyś definicję rodzicielstwa bliskości? A jakby tak ją zmodyfikować, przełożyć na dorosłą relację małżonków? Małżeństwo bliskości – więź emocjonalna, która ma wpływ na całe przyszłe życie ich i dzieci, które wychowują. Dostępni emocjonalnie dla partnera budujemy bezpieczny styl przywiązania, który wpływa na poczucie szczęścia. Zaniedbując potrzeby partnera, nie zapewniamy warunków do tworzenia przywiązania a tym samym dajemy fundament pod piętrzące się w przyszłości problemy i frustracje.

To ja już wolę zaakceptować marzenia. Cieszyć się z rzeczy, w których nie jestem tematem przewodnim. Wygospodarować czas na jego małe przyjemności, tak jak on gospodaruje czas na moje. To ten zakamarek małżeństwa, o którym nie piszą w przewodnikach dobrej żony. Tego trzeba uczyć się powoli.

Zacznij od małych rzeczy. Tych, których za diabła nie możesz zrozumieć, ale musisz uszanować. Ja nie rozumiem K. wstającego o 6:50 i biegnącego 15 km. Wkurzam się, że wstał, że nie ma go obok, że jak dobiegnie to najczęściej Hania jest już przebrana, łóżko pościelone a ktoś to musiał zrobić. Ale jaki sens ma moja złość kiedy K. przybiega zadowolony, uśmiechnięty, podrzuca Hancyka pod sufit a z torby dolatuje do mnie zapach świeżego pieczywa. Co bym zmieniła ograniczając jego wolność i podporządkowując moim wyobrażeniom wspólnej pobudki? Miałabym K. o 5 kg grubszego w naszym łóżku albo już bym go w nim nie miała.


DAJĘ, ABYŚ DAŁ

Znam wiele osób, które są całkowicie bezinteresowne. Dają nie po to by brać, tylko dla samej istoty dawania. Bo to święta zasada i chwała im za to! Sama staram się jak mogę.

Ale hola hola, nie w małżeństwie! No chyba, że interpretujesz małżeństwo jako związek dwóch istot, z dwóch różnych światów, które uczą się wspólnego życia, kochają, poddają uniesieniom a następnie lądują w kapciach na kanapie. Wtedy żona szykuje kanapeczki, podaje piwo, włącza mecz – całkiem bezinteresownie.

Aby wyrwać się z tej rutyny musisz pokazać, że można dać coś więcej, czasem po to by obudzić drugą osobę z marazmu. Dać emocję, dać przeżycie. Ona podaruje Ci to samo. Obudzi w Tobie drzemiące marzenia, spełni je. Nie zawsze będą to marzenia realizowane w pojedynkę, czasem wspólnie, czasem całą gromadą. Ale będą. A zaręczam Ci, że nie byłoby ich gdybyś utknęła w domu pełnym przemilczanych marzeń. Przecież dobrze je znasz, tylko czasem boisz się spełnić. Z wielu powodów, których nie masz odwagi zwerbalizować.

A jest tyle aspektów, które pomijasz w tej układance. Weźmy na przykład krótki wyjazd.
Myślisz: zdrada –>Myślę: jak chce to zrobi to wszędzie
Myślisz: będę tęsknić, zazdrościć –>Myślę: zatęskni
Myślisz: nie byłam tam jeszcze –>Myślę: rozpozna teren, następnym razem oprowadzi mnie po najpiękniejszych zakątkach

Punktować dalej? Szkoda czasu, już rozumiesz.

Przed wami fotorelacja z Barcelony. Wyjazd marzeń K.
Włączyłam mecz, ale w realnym świecie:)

DSC01395LABIRYNT HORTA

DSC01407PARK GUELL

DSC01420

LA PEDRERADSC01416A CO WIDZISZ NA TYM ZDJĘCIU:)
DSC01414MANDARYNKI!!! PROSTO Z DRZEWA

DSC01434 CASA BATLLODSC01443 PLACA d’ESPANYA

DSC01425

SAGRADA FAMILIADSC01486

I W KOŃCU CEL PODRÓŻY!!!!


DSC01460DSC01464DSC01465DSC01474 DSC01470

#prezentodmikołaja
#barcamojamiłość
#małewielkiemarzenia
#wyjdźpozaschemat
#messilepszyodneymara