WYPRAWKA OGRANICZONA DO MINIMUM, DA SIĘ!

9 miesięcy wyczekiwania na nowego członka rodziny to długo. Podświadomie tupiemy już nogami z niecierpliwości. Planujemy, ekscytujemy się, cieszymy, boimy, ale przede wszystkim chcemy zadbać o nasze dziecko od pierwszych chwil. Wiem co czujesz, ale wiem też, że to tylko chwilowe i po kilku miesiącach walniesz się porządnie w czoło pytając po co kupiłam 15 sukieneczek, z których od wielkiego dzwonu założyłam jedną na chrzest (i nie była to żadna z tych, które kupiłam wcześniej) lub 3 typy smoczków, bo a nóż jeden się nie sprawdzi to spróbujemy kolejny (a Twoje dziecko postanowiło, że woli własną pięść od stylowego retro smoczka).

Nie warto. Naprawdę nie warto. O ile pieniądze w świecie dorosłych może i mogą ułatwić relacje o tyle nie zyskasz uznania w oczach swojego dziecka z powodu najwspanialszej wyprawki świata.

Postawmy sprawę jasno. Dziś piszę o wyprawce dla dziecka. Osobny wpis powinnam popełnić w zakresie wyprawki skrojonej na miarę pod nas – Mamy kochające piękno i styl. Bo tą najpiękniejszą sukienkę i buciki kupujemy dla Nas samych, żeby nacieszyć oczy, napstrykać piękne zdjęcia i popaść w zachwyt nad chwilą. I dobrze. Więc nie zrozum mnie źle, nie zabraniam tego. Zwyczajnie chcę stworzyć listę bez której ani rusz. Taką, którą w razie czego pokażesz mężowi i powiesz – było na liście, więc to konieczne:p

Po dwóch porodach mam w zakresie wyprawki klarowne przemyślenia. Punkt wyjścia to zdrowy rozsądek. U mnie za pierwszym razem za zdrowy rozsądkiem służył zdrowy rozsądek Pana Taty i względy ekonomiczne. Za drugim zaś wystarczyło doświadczenie i strych pełen dziecięcych niezbędników.

Wiedz, że najpiękniejsze co może spotkać nas matki to odpowiednia ilość ubrań, zabawek i dodatków. Każda sztuka ponad stan to tylko utrudnienie. Uwierz mi!

Wiem co mówię! Mam w domu 7 kubków do picia dla Hani, trzy bidony i trzy specjalne szklanki. Skoro już są – dziecko nie pozwoli mi się ich pozbyć. Mają swoje nazwy. A co najgorsze – zajmują miejsce. Zajmują za dużo miejsca. Zajmują zdecydowanie za dużo miejsca!!! Każdy jest ukochany, ulubiony. A jeśli dziś nie jest, na pewno będzie jutro. Dlatego uprzedzam. Jak coś już „wprowadzisz” do domu, ciężko będzie Ci tę rzecz „wyprowadzić”. Zatem myśl kupując. A najlepiej nie kupuj:)

Dziewczyny, ugryźmy temat od początku!
Pierwsza wyprawka.
Pierwsze dziecko i zakupy, których nie unikniemy.
A dokładnie…

wyprawka3-jpg

1. Łóżeczko. Dla mnie to podstawa. Moje dzieci od pierwszego dnia spały w swoim łóżeczku i Hani zostało to do dziś. W mojej świadomości to pierwszy „własny kąt”. Własne prześcieradło, kołderka, ukochana przytulanka.  Wiem, że wiele z Was stawia na bliskość, współspanie czego nie neguję, ale sama nie stosuję. Najzwyczajniej w świecie potrzebuję wypocząć w nocy i cenię sobie ten czas gdy oddech ukochanej istoty jest blisko, ale nie tuż obok. Wypoczywam i ładuję akumulatory. Łóżeczko to też materac. I na tym nie warto oszczędzać.

[UWAGA! DYGRESJA: W zakresie spania może i jesteśmy radykalni, albo wygodni, albo wyrodni śpiąc bez dzieci w łóżku. Pogrążę nas więc do reszty. Nie wyobrażam sobie mnożyć wydatków i kupować prócz łóżeczka Kosza Mojżesza, Kołyski i innych cudów wianków. Może gdybym miała w domu trudny egzemplarz i szukała każdego możliwego rozwiązania płaczu…może…ale na pewno nie warto mnożyć wydatków PRZED porodem. Jeśli przyjdzie ci walczyć z kolkami, płaczem i bezsennością przyjdzie też czas na dodatkowe inwestycje, ale po co kupować na zapas?]

2. Przewijak na łóżeczko/komodę – wygoda dla kręgosłupa. Jest tani i użyteczny. Czyli niezbędny:)

3. Wózek 2w1 – gondola i spacerówka. Nie daj się namówić na opcję 3w1, bo i tak kosztu fotelika do samochodu nie unikniesz (chyba, że zaryzykujesz fotelik samochodowy, który ma słabe parametry). Wózek można kupić w kosmicznie zróżnicowanych cenach. Warto jednak zachować w tym zakresie rozsądek i umiar. Powinien mieć dużą gondolę, amortyzatory, skrętne koła i być w uniwersalnej kolorystyce. Jeśli planujesz jedno dziecko zaryzykowałabym zakup używanego wózka, bo z gondoli wyrasta się szybko (około 5 miesiąca) a spacerówkę wymienia na lekką spacerówkę około roku. Sama rozumiesz, wózek używany przez jedno dziecko zazwyczaj jest prawie jak nowy. Nasz taki był, a przeżył z nami codzienne spacery po lesie, wypad w góry i na plażę. Może ktoś z Twoich znajomych ma egzemplarz, który chętnie odda za rozsądną kwotę? Jeśli nie, OLX stoi przed Tobą otworem. Serio, przemyśl ten wydatek!

4. Fotelik do auta – konieczny. Tu nie oszczędzamy. Kupujemy z głową. Wymieniamy kiedy dziecko przekroczy założone parametry. Konieczny przy odbiorze ze szpitala. Konieczny zawsze i wszędzie! I kropka.

5. Pieluszki – jadąc do szpitala bez pieluszek się nie obejdziemy. Ale nie warto kupować od razy 10 opakowań. Może zdarzyć się, że pieluszki okażą się za małe, będą podrażniać. Wtedy szukamy kolejnych modeli. Dwie paczki wystarczą a o kolejne poproście w ramach prezentów. Unikniecie w ten sposób kolekcji grzechotek i smoczków:) I zaoszczędzicie. Realnie.

6. Nawilżane chusteczki lub duże płatki kosmetyczne. Proponuję i to i to. Chusteczki są wygodne kiedy jesteśmy poza domem albo wtedy kiedy nam się spieszy. Płatki kosmetyczne są bardziej naturalne. Jeśli więc jesteśmy w domu warto zmoczyć płatek i potraktować pupę niemowlaka wodą z białym jeleniem niż chusteczką nawilżaną.

7. Butelka z anatomicznym smoczkiem. Obie moje dziewczyny są cyckowe (to znaczy obecnie jedna), ale obie od pierwszych tygodni przyzwyczajałam również do butelki (mleko ściągałam). Umiejętność picia z butelki jest dla mnie tak ważna jak tlen. Daje mi możliwość wyjścia z domu!!!

8. Laktator plus woreczki do pokarmu – dla mam mobilnych i dla tych, które od początku wiedzą, że wyjść z domu nie mogą lub nie chcą ograniczać. Przy Marysi z laktatora korzystałam już 6 dnia.

9. Smoczek – jeden smoczek to ilość optymalna. Posiadanie go w domu buduje naszą strefę komfortu. Większa ilość to już fanaberia. Szczególnie do czasu gdy nie wiemy jeszcze czy nasze dziecię w ogóle pokocha smoczek. Tak, pamiętaj, że dziecko nie rodzi się ze smoczkiem w buzi i nie trzeba od razu smoczka wprowadzać. U nas pojawił się dopiero w 5 tygodniu życia. Z potrzeby wyciszenia Maryni wieczorem. W ciągu dnia wciąż nam gdzieś ginie.

10. Wanienka/wiaderko/ nakładka na umywalkę. Pełna dowolność. Składana pozwoli zaoszczędzić miejsce w łazience.

11. Płyn do kąpieli – wyznajemy zasadę, że zaczynamy od podstawowych preparatów. Gdyby były niewystarczające zapewne próbowalibyśmy zagłębić się w temat emolientów i innych cudów. A tymczasem lecimy na ukochanym Johnson’s Baby od trzech lat:) Kocham za dozownik.

12. Podkłady do przewijania – wygoda! Jednorazowe podkłady są niezastąpione w podróży, na spacerze i w domu. Czemu w domu? Często wietrzymy pupę niemowlaka, najczęściej na naszym łóżku. Wietrzymy, bawimy się, śmiejemy i …. zawsze zaskoczy nas siku. To znaczy, nas nie zaskoczy, bo mamy podkład!

13. Becik i kocyk – becik to pierwsza kołdra dla dziecka. U nas Hania spała pod nią do roku. Kocyk to dobrodziejstwo codziennego użytku. Ważne aby mieć odpowiedni do odpowiedniej pory roku. Latem najlepiej sprawdzają się te bawełniane (cudowne NAMEME, które kocham za jakość bawełny i za wzornictwo. To nie reklama! Tylko miłość totalna!). Zimą te pluszowe, ciepłe, najlepiej z kapturkiem sprawdzą się najlepiej.

14. UBRANIA! Tu powinnam dać sto wykrzykników. Ubrania to temat najtrudniejszy do ugryzienia. Posłuchajcie własnego głosu rozsądku. Body zapinane w kroku sprawdza się lepiej od bluzek. Leginsy/dresy lepiej od sukienek. Jeansy dobrze wyglądają tylko na zdjęciach bo chyba nie będziesz przekonywała mnie, że trzymiesięczne dziecko czuje komfort w jeansowych dopasowanych spodniach? Nie chcę pisać, że 6 bodziaków wystarczy, choć przekonasz się, że lepsze 6 ukochanych bodziaków niż 16. Zwróć uwagę by body było zapinane na napy przy szyi. Kiedy zapięcia nie ma body rozciąga się, zniekształca i całe ramiona dziecka są na wierzchu. Będzie Cię to irytowało. Zaręczam.

15. Pieluchy tetrowe. Sztuk 10. Pieluchy flanelowe. Sztuk 5.
Tetry używamy codziennie. Przy karmieniu, przy odbijaniu, przy leżeniu na brzuchu. Flanela to nasz kocyk na upały i nasze prześcieradło w wózku! Oba rodzaje pieluch nieodzowne!

16. Maść do pupy. Bepanthen. I kropka:) Najlepszy, najdelikatniejszy.

17. Ręcznik kąpielowy (z kapturem). Sztuk dwie.  Musi wchłaniać dobrze wodę!

18. Nożyczki do paznokci. Zaokrąglone.

19. Proszek do prania. Delikatny. nie rób w tym zakresie zapasów. Po trzech miesiącach i tak zaczniesz prać wszystkie ubrania razem.

20. Octenisept. Stosujemy przy pielęgnacji pępka, przy pielęgnacji znamienia poszczepiennego a z biegiem czasu przy każdym obtarciu.

21. Moskitiera do wózka.

KONIEC.
Naprawdę.

Zapytasz gdzie Miś Szumiś, gdzie Żyrafka Sophie, gdzie poduszka do karmienia i super stylowa torba dla Mamy. W sklepie, odpowiem! Nie są to zakupy konieczne przy kompletowaniu wyprawki. Jak dla mnie to przedmioty, które mają pomóc, jeśli już spotka nas sytuacja kryzysowa. Uwierz mi jednak, że ona może nigdy nie nadejść. I co wtedy zrobisz z cudowną Żyrafką za siedem dyszek?:)

TRZY PORADY W BONUSIE,
BEZ KTÓRYCH ANI RUSZ!

 

1. WYBIERZ KOLORY WYPRAWKI I ICH SIĘ TRZYMAJ. 

Warto mieć w głowie zestaw kolorów wokół których się koncentrujemy. Najlepiej jeden kolor bazowy i dwa trzy dodatkowe. Uwierzcie mi, że całe życie stanie się wtedy prostsze. Nie korci Cię zbieractwo, bo wiesz, że przedmioty w nieprzystających kolorach zalegną w szafie z racji tego, że w pierwszej kolejności odruchowo ruszysz po te pasujące, które staną się z czasem ukochane.

2. NIE KUPUJ NA ZAPAS.

Kupcie rzeczy niezbędne a całą resztę kupcie kiedy opadną emocje. Kiedy oswoicie się z nową rolą. Gwarantuję, że kupicie ich wtedy mniej i będą przydatne. Użyteczne. Poducha do karmienia pewnie jest dobrym rozwiązaniem, ale warto najpierw zapoznać się z karmieniem. Opanować swój sposób, wyczuć dziecko. Jeśli wisi na cycu od rana do rana pewnie nabyłabym poduszkę. Ale moje dziecię je 5-7 minut i kończy posiłek. Je w parku, w domu, w restauracji. Wszędzie. Poduszka jest mi więc zbędna.

3. KUPUJCIE PRZEDMIOTY UŻYWANE.

Ubrania to temat drażliwy, ale fotelik do karmienia, wózek czy łóżeczko można kupić o połowę taniej w stanie idealnym.

 

Te 21 punktów to taki zarys i podpowiedź. Pewnie i tak zdecydujesz się na wykupienie całej rozmiarówki z ukochanego sklepu, żeby po trzech miesiącach „wytrzeźwieć” i stwierdzić, że ktoś wyprał ci mózg przed porodem. To uroki burzy hormonów. Najważniejsze, że da się tego uniknąć przy kolejnych dzieciach! Dlatego idźcie i rozmnażajcie się.
Byle zakupy robić z głową!:)