WSTYDZĘ SIĘ ZA CIEBIE

haniaW niedzielę na spacer wychodzą całe rodziny. W różnych konfiguracjach. Spacerów na lody, spacerów z nudów, spacerów sportowych, spacerów jedynych w całym tygodniu, bo na więcej nie starcza czasu. To bezcenny poligon obserwacyjny, podczas którego rodzą mi się w głowie pomysły na nowe treści. Zazwyczaj impuls pochodzi z zasłyszanego zdania bądź z obrazka, który mam przed oczami. Tak jest i tym razem. Znacie zdanie „nie chcę się za Ciebie wstydzić”?
Na pewno znacie. Kto z nas kiedyś go nie użył? Kto sam nie usłyszał? Kto nie zasłyszał u sąsiada. Pada zazwyczaj w niezwykle przełomowych momentach – jak ten wczoraj. „Nie kupię Ci gofra, bo znów cała się pobrudzisz a nie chcę się za Ciebie wstydzić„. Sprawa wagi państwowej, niemal jak wczorajsze wybory.

Każda historia czegoś nas uczy – wczorajsza dała mi impuls do przemyśleń. Co musi się wydarzyć, żebym wstydziła się za swoje dziecko. Bo to, że nie będzie to brudna bluzka chyba już ustaliłyśmy.

SPALĘ SIĘ ZE WSTYDU

Nie wtedy kiedy będzie wyrażała swoje zdanie, choćby robiła to ekspresyjnie i nieporadnie. Będę wstydzić się dopiero wtedy gdy nie dopuści do słowa drugiego rozmówcy. Kiedy nie otworzy się na zdanie innych ludzi. Gdy nie zaakceptuje faktu, że każdy człowiek ma prawo do własnego zdania a dyskusja ma na celu poszerzenie horyzontów, zarówno własnych jak i strony przeciwnej. Nie jest zaś teatrem jednego aktora.

Nie wtedy gdy porozrzuca ubrania, będzie miała gorszy dzień lub podartą skarpetkę. Będę się wstydzić jeśli nie powie dzień dobry, proszę, dziękuję, przepraszam. Kiedy zignoruje drugą osobę, nie obdarzy jej najprostszą formą szacunku.

Nie wtedy gdy pieniądze staną się dla niej ważnym narzędziem. Spalę się ze wstydu, gdy zacznie używać pieniędzy do wartościowania ludzi i rzeczywistości.

Nie wtedy gdy uparcie będzie chciała kupić sobie wymarzoną bluzkę w sklepie w którym 80% płaconej kwoty to opłata za markę nie zaś za jakość. Wstyd pojawi się w chwili, w której brak bluzki wpłynie na jej pewność siebie. Będzie to oznaką próżności, która zabija myślenie.


Wstydzę się za Ciebie to cholernie mocne słowa. Nie masz prawa używać ich bezrefleksyjnie!Warto nauczyć się mówić inaczej, na przekór. Niech punktem wyjścia stanie się jestem z Ciebie dumna.
hania 2fot. Łukasz Kowalski

  • http://martynag.pl/ MartynaG.pl

    Napisałaś tak pięknie… sprawiłaś, że to TY teraz stałaś się impulsem do przemyśleń. Dzięki :) Aż muszę udostępnić…

  • http://jagielki.pl Nat

    Hmm ja chyba nadużywam „jestem z Ciebie dumna” hehe ;-)
    Teraz jak Anastazka coś zrobi trudnego/nowego to mówi „mama dumna” hehe ;D
    super post, wielu rodziców powinno go przeczytać…

    • http://fleximama.pl/ Malg.Zdzieblowska

      Dziękuję! Świetnie, że masz taką tendencję. Anastazja już niedługo będzie uczyć rodzeństwo i powtarzać: „kochanie, jestem z Ciebie dumna!” Bardzo bym chciała, żeby artykuł dotarł do większej ilości odbiorców. Pomożesz?:)

  • TrzyRazyPe

    Ważna sprawa. Rodzice często bezkrytycznie, bez powodu wypowiadają te słowa. Myślę, że warto tym mówić. Podobnie jak o: „jak będziesz niegrzeczny, to zabierze Cię pan policjant”, albo Baba Jaga, albo jakieś inne straszydło. Jak można tak powiedzieć? Nie rozumiem. Pozdrawiam :)

    • http://fleximama.pl/ Malg.Zdzieblowska

      Ostatnio słyszałam „jak przyjdzie Tata, to zobaczysz”. A potem Matki narzekają, że dzieci mają mały kontakt z Tatusiami:)