HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA

2

W domu nie da się pokazać dziecku wszystkiego. To kluczowy powód, który przemawia do mnie za edukacją w wieku wczesno-pieluchowym. Edukacja to dość zabawne słowo w kontekście zajęć dla maluchów co ledwie odrosły od ziemi, ale na pewno stymulacja ich rozwoju brzmi już zasadnie. Bo gdzie ja pokażę mojej Hanuszce inne dzieci jeśli nie poza domem? A jeśli mogę do tego dołączyć zajęcia motywujące ją do nowych wyzwań to właśnie pakuję plecak i ruszam w świat.

I tak z owym plecakiem wczorajszego popołudnia dotarliśmy całą trójkę pod nowy adres. Oczekiwań nie miałam wielce sprecyzowanych. Dobrze się bawić, ot co. Liczyłam na kreatywne zajęcia o ustalonym z góry przebiegu. Takie, na których ktoś prowadzi nas „za rękę” przez godzinę, fajnie się pobawimy, rozwiniemy skrzydła a potem zrobimy pa-pa.  Moje niedoczekanie!

Teraz wyobraź sobie co może siedzieć w głowie Twojego dziecka. Do czego jest zdolne jeśli pozwolisz mu przekroczyć pewne granice. Pomnóż to razy pięć i podnieś do potęgi czwartej. Oto jesteś! Dotarłeś do wrót rozpusty. Miejsca, w którym spełniają się jego sny i Twoje koszmary. Miejsca, które w każdym kącie, w każdej swojej strefie ukryło dla dziecka atrakcję, której na co dzień nadałaś metkę ZAKAZANE/PÓŹNIEJ/PATRZ NA MNIE A NIE RUSZ MNIE.

Hania już odpala wrotki i gdyby nie K. trzymający ją za rękę (a raczej za ręce dwie i dwie nogi) pobiegłaby to w prawo, to w lewo. Ja natomiast stoję, z zachwytem rozglądam się po sali pełnej sensorycznie-magicznych rekwizytów i spokojna oczekuję na plan na kolejne 75 minut zajęć. I co słyszę? „Zapraszamy, zaczynamy. Tutaj Wasze dzieci mogą robić wszystko co przyjdzie im do głowy„. Chyba upadłam, zemdlałam i K. musiał zeskrobywać mnie z podłogi. Że jak? Że nikt nie poprowadzi nas przez salę zygzakiem i nie zagra na flecie na przywitanie?

Chodzi o to, że nie wszystko musi mieścić się w normach i mieć zasady. To miejsce wyzwala w dziecku bestię ale jakże piękną! Pierwotna umiejętność poznawania, dotykania i smakowania będzie miała nieograniczoną przestrzeń do ekspozycji. Dziecię, ograniczone tylko Waszym zdrowym rozsądkiem, doskonale wie jak korzystać z danych mu narzędzi.

Wchodzisz lub wbiegasz na salę, zależnie od wieku. Ciecz nienewtonowska uziemia tatę na pół godziny. Piasek kinetyczny mamę. A Hania zaszywa się w namiocie z czarodziejskim stolikiem. Patrzysz w prawo piękny bobas właśnie kąpie się w piance do golenia (całej misce pianki do golenia). Koleżanka na macie obok wkłada innej koleżance galaretkę do ucha. A na wprost dostrzec można dziewczynkę, która zawzięcie sadzi groszek w ziemi.

Chodzi o to, że wchodzisz do krainy „wszystko wolno”, „wszystko jest inne niż na co dzień”, „HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA” i jesteś dozgonnie wdzięczna, że to nie Tobie przypada w udziale sprzątanie po najfajniejsze zabawie Twojego dziecka jaką możesz sobie wyobrazić.

Czy ja naprawdę nie napisałam jeszcze gdzie byliśmy?

http://hulajdusza.com.pl/

9 10 11 1 21 6 13 12

23 22

18 19 20 14 15