PROSTE FORMY ZABAWY – NAJLEPSZE

3

Kupujemy najlepsze, najbardziej edukujące zabawki świata. Dumni patrzymy jak nasze dziecko rozpakowuje pudełko i, cóż… bawi się samym pudełkiem. Sfrustrowani chwytamy w sklepie za kolejne, kolejne. Próbujemy spełnić własne wyobrażenie o zachwycie dziecka nad wielofunkcyjnością zabawki, jej ekologicznymi elementami i ręcznym szwem. A potrzeba tak niewiele. Tylko, że my potrzebujemy czasu, żeby to zrozumieć.

Nie zarzekam się, że Hania zostanie od dziś pozbawiona radości rozpakowywania prezentów. Wiem, że są one wpisane w dzieciństwo. Sama się nimi fascynuję, uwielbiam je i nie raz jeszcze o nich wspomnę. Chcę jednak pokazać zasadności docenienia prostych form zabawy, tych niewymagających kosmicznego budżetu. Bawcie się z dzieckiem tym co macie. Spójrzcie na świat jego oczami. Czy Wy ucząc się jeździć samochodem trenujecie na Ferrari? Dlaczego więc chcecie „przeskoczyć” Tatry i od razu iść w Himalaje?


PROSTE FORMY ZABAWY – GARŚĆ INSPIRACJI

1. Zabawa w wyrzucanie – ustawiamy kosz na śmieci w kuchni i sprzątamy dom. Oczywiście sprzątamy wcześniej przygotowane śmieci:) Hanka biegała dziś u babci dziesiątki razy z kawałkami gazety, zachwycona tym, że POMAGA.

2. Odkurzamy –  nie na niby – naprawdę! Hania uwielbia odkurzacz, czasem jeździ na jego grzbiecie a czasem trzyma rurę od odkurzacza. Czasem rozreguluje moc, czasem wyciągnie przewód. Ale POMAGA. I czuje się taka dorosła.

3. Robimy pranie – etap segregacji ubrań kolorami to idealna zabawa, która uczy zarówno kolorów jak i tego, że w domu nie tylko leżymy, bawimy się ale też PRACUJEMY.

4. Nieśmiertelne makarony/kasza/groch – przesypywanie, dzielenie, wkładanie przez dziurki do pudełek/butelek/torebek. Warto dać dziecku do zabawy łyżeczkę, miarkę – rozwija cierpliwość i dokładność.

5. Zakręcamy/nakręcamy/wykręcamy – my chwilowo ćwiczymy na różnej wielkości butelkach. Zabawa uczy podstawowych określeń duży/mały. Kolorów. I najważniejsze rozwija małą motorykę.

6. Zabawa w parking – uwaga (!) wymaga wyobraźni. Jako posiadaczka jeździka Hania uwielbia tę zabawę. Tata parkuje w garażu, dziadek parkuje w garażu, więc Ty Hancyk też musisz mieć swój garaż. Budujemy go z poduszek, krzeseł, stołu, szafki, zasłony. Słowem – z wszystkiego co jest w zasięgu ręki a potem rozkoszujemy się 5 minutami wolności, kiedy nasze dziecko parkuje, wysiada, wsiada, odpala silnik, trąbi, odjeżdża, wraca, parkuje, wysiada, wsiada ….

7. Budujemy ludziki. U nas to zawsze kierowca |taki mamy dżender, że Hania woli samochody niż lalki|. Ludziki lepimy z masy solnej, zgniatamy z gazet, wycinamy z kartonu, budujemy z kasztanów a potem to już wszystko jest możliwe. Wpychamy je do autek, ustawiamy na łóżku i do nich mówimy, opowiadamy historyjki.


Oczekiwania z każdym rokiem rosną. Urastają do absurdalnych wielkości. Ginie piękno samego dawania i otrzymywania prostych prezentów, takich dostępnych na każdą kieszeń. Zamienia się ono w rodzinne spełnianie wygórowanych oczekiwań. Już nie ma niespodzianek, są tylko listy zakupów.

Zejdź z dzieckiem na dywan i zachwyć się jego światem. Prostym. Nieskażonym materializmem. Spróbuj choć raz – nie będziesz chciała wracać.

4 2