ĆWICZENIA W CIĄŻY

DSC_0387Ciąża to nie choroba. Pewnie! Sama podpisuję się pod tym hasłem nogami i rękoma. Zachęcam wszystkie kobiety do aktywności fizycznej w tym cudownym okresie, ale… wiem że nie każdej kobiecie jest dane pływać, ćwiczyć i czerpać przyjemność z aktywności fizycznej, bo ciąża potrafi całkiem pozbawić sił i wigoru. I błagam, nie mówcie mi, że to tylko kwestia chęci i zawziętości by owe lenistwo pokonać. Bo jak można pokonać ciśnienie 80/50? Sama walczyłam z nim 9 miesięcy i wiem, że to nierówna walka i ciężki rywal.

Decydując się na aktywność w ciąży musisz bez wątpienia konsultować swoje decyzje z lekarzem, ale przede wszystkim musisz mieć świadomość własnego ciała i jego możliwości.

Jeśli już masz zielone światło od lekarza a sama czujesz, że ruch to to czego brakuje Ci do pełni szczęścia – mam dla Ciebie kilka propozycji.

Wybór jest spory. Przyznaję, że ja sprawdzone mam tylko kilka z wymienionych pozycji.

1. Basen – opcja samodzielna – czyli spokojne pływanie. Dla mnie opcja idealna. Hania z Tatą na Wodnisiach a ja delektowałam się wodą i rozmarzona na powrót czułam się taaaaka lekka.
Zdradzę Ci, że moja forma z tygodnia na tydzień spadała. W 36 tygodniu przepływałam 30 basenów w ciut ponad 30 minut, czyli wydolność spadła mi o 10 minut w porównaniu z 20 tygodniem ciąży. Ale nie o wyniki chodzi. Nie o liczbę basenów. Chodzi o relaks jaki można osiągnąć w wodzie, o odciążenie organizmu i ruch, który wciąż jest potrzebny i pomocny w perspektywie zbliżającego się porodu. Basen to również środowisko, w którym w niewielkim stopniu narażamy się na urazy. Stawy są odciążone.
Większość kobiet ma wątpliwości natury bakteryjnej. Na basenie stosuję tampony probiotyczne (np. Ellen) a po pływaniu w okresie ciąży doraźnie Macmiror (dostępny na receptę)  i w przypadku obu ciąży nie miałam żadnej niepożądanej przygody.

2. Basen – opcja grupowa – aktywna mama. Zajęcia trwają zazwyczaj około 30 minut. Nie wyczerpują, ale angażują. Zdarzyło mi się pójść kilka razy i jestem zdziwiona jak niewiele kobiet z takich dobrodziejstw korzysta. Szczególnie podczas pierwszej ciąży, kiedy dysponują jeszcze własnym czasem i mogą czerpać przyjemność z niezależności i ruchu.

3. Fitness – aktywne 9 miesięcy – intensywność zajęć zależy od prowadzącego. Nie spotkałam się jeszcze z treningiem ciężkim i nad wyraz męczącym, głównie z uwagi na to, że grupy są mieszane w zakresie zaawansowania ciąży, więc intensywność ćwiczeń jest adekwatna zarówno dla kobiet w 4 jak i w 9 miesiącu. Tak, dobrze widzisz. Można ćwiczyć do końca, ale znów złota zasada – jeśli czujesz, że możesz. Że z ćwiczeniami Ci lepiej niż bez. Nic na siłę. Zbieraj siły na czas po porodzie:)

4. Spacer – opcja dobra dla każdej z nas. Intensywny lub spokojniejszy, w zależności od dnia. Spacer jest dobry na wszystko. Ale…pamiętaj, że nawet podczas spaceru możesz poczuć się słabo. Zawsze w torebce mam z sobą wodę i coś „na ząb”. Szczególnie, że moje spacery to raczej biegi przełajowe z Hanią.

5. Bieganie – informacje w zakresie biegania są sprzeczne. Jedni są zwolennikami, inni zdecydowanymi przeciwnikami. Ja w ciąży nie biegam. Nie biegam bo czuję, że nie mogę. Pomimo regularnych treningów przed ciążą zaraz po ujrzeniu 2 kresek na teście czułam, że ten sposób aktywności jest dla mnie wykluczony. Słabnę z każdym krokiem, tracę wizję:) i mam ochotę aby po 20 metrach zniesiono mnie na noszach do łóżka. Dlatego nie biegam.

6. Joga – wiem, że ma wielu zwolenników. Nie umiem w tym zakresie podzielić się własnym doświadczeniem bo jogi jeszcze nie próbowałam. Ani przed – ani w trakcie ciąży. Wyobrażam sobie jednak, że relaksuje i wzmacnia mięśnie, nie eksploatując zanadto organizmu.

7. Rower – nie jeździłam, choć znam dziewczyny, które jeździły do końca ciąży. W pierwszej ciąży dwukrotnie podejmowałam próbę, ale za każdym razem czułam, że zbytnio angażuję mięśnie proste brzucha co zwyczajnie sprawia mi ból i powoduje dyskomfort. A jeśli boli to ja się z tego wypisuję. Można przeżyć 9 miesięcy bez roweru.

Wyobrażam sobie, że wiele z Was nie ćwiczy, bo nie może. Ręce puchną, w organizmie zbiera się woda i zwyczajnie odchodzi ochota na każdy rodzaj wysiłku. Nic na siłę.

Jeśli jednak jedyną przeszkodą jest leń a wytłumaczeniem szeroko pojęta ‚ciąża’ to ja na takie lenistwo przyzwolenia nie daję:) Ruszamy pupy (wciąż przecież zgrabne) i korzystamy z wiosennego słońca. Po porodzie o determinację do ruchu może być jeszcze ciężej więc lepiej nie czekać na jutro tylko zacząć o siebie dbać jeszcze dziś!

A wy jaką aktywność ciążową wybrałyście?